poniedziałek, 25 stycznia 2016

Dotykam cudów




Zawsze, kiedy biorę ołówki do ręki mam świadomość, jak wiele mogę przez rysowanie powiedzieć. Powiedzieć o tym, że człowiek jest piękny, głęboki, ważny. Unikatowy! Dotykając ołówkami papieru, mam świadomość, że dotykam cudów...









Lidka też rozsmakowała się w tworzeniu, z tą różnicą, że w kolorach:









środa, 16 grudnia 2015

Nazbierało się zaległości...



Tak to jest kiedy cierpi się na wieczny niedoczas. Nie nadążam za sobą.
Od pół roku obiecuję sobie, że kończę z rysowaniem/malowaniem, kiedy oddam już ostatnią pracę, stwierdzę, że nie mam kogo portretować i nareszcie zajmę się mechaniką kwantową i filozofią matematyki - moimi nowymi fascynacjami. I... nic z tego nie wychodzi, bo zainteresowanie jest nie moją prywatną teorią powstania Wszechświata, a portretami właśnie. Zamówienia spływają.
Przyznam, że jakoś mnie to za bardzo nie smuci. Model standardowy przerabiam po północy, kiedy już ołówków nie umiem utrzymać w dłoni.


Oto rodzina pani Hani:






A to babcia Anety:




Jeszcze wiele, wiele zaległych prac czeka na publikację. Będę pokazywać "aż do wyczerpania zapasów":)

sobota, 21 listopada 2015