Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunki. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 grudnia 2015

Nazbierało się zaległości...



Tak to jest kiedy cierpi się na wieczny niedoczas. Nie nadążam za sobą.
Od pół roku obiecuję sobie, że kończę z rysowaniem/malowaniem, kiedy oddam już ostatnią pracę, stwierdzę, że nie mam kogo portretować i nareszcie zajmę się mechaniką kwantową i filozofią matematyki - moimi nowymi fascynacjami. I... nic z tego nie wychodzi, bo zainteresowanie jest nie moją prywatną teorią powstania Wszechświata, a portretami właśnie. Zamówienia spływają.
Przyznam, że jakoś mnie to za bardzo nie smuci. Model standardowy przerabiam po północy, kiedy już ołówków nie umiem utrzymać w dłoni.


Oto rodzina pani Hani:






A to babcia Anety:




Jeszcze wiele, wiele zaległych prac czeka na publikację. Będę pokazywać "aż do wyczerpania zapasów":)

czwartek, 15 października 2015

Jeden na serio, drugi z przymrużeniem oka - ale oba ołówkami



Ostatnio mam zamówienia na same czarno-białe portrety. Wyrysowuję ołówek za ołówkiem... Czy któryś sklep plastyczny nadąży z dostawą? Nie mówię już o gumce chlebowej;)


Rodzina przesympatycznej Madzi:











i pewni uzdolnieni wędkarze:







Kolejne prace już wkrótce... :)

niedziela, 23 listopada 2014

Karykatura ze Stadionem Narodowym. Z naszego życia wzięte



Kochani!

Spieszę z nową porcją prac.Z następnymi nie nadążam, choć pracuję systematycznie i wytrwale. Ta sytuacja, wbrew pozorom, bardzo mnie cieszy.
Tym razem zamieszczam karykaturę na urodziny sportretowanego - kibica meczu Polska - Niemcy z października br. zakończonego rewelacyjnym wynikiem 2:0.






***



My aktualnie świętujemy urodziny Taty:



 fot. M. Mielańczyk




Mama stanęła na wysokości zadania i ugościła nas samymi smakołykami. Przy okazji, w przepiśniku - kalendarzu z 1991 r., znalazła moje rysunki. Są to najstarsze z moich prac, w posiadaniu których jestem. Miałam wówczas sześć lat i chodziłam do przedszkola.














Widać na nich sekwoję, delfina całującego meduzę i, o zgrozo!, ludzi... bez dłoni. Rokowałam nieźle, nieprawdaż? ;)



***


6 grudnia zbliża się wielkimi krokami. Lidzia pisze list do św. Mikołaja. Mamrocze pod nosem: "Drogi Mikołaju! Spraw, żeby wszystkie dzieci na całym świecie były zdrowe i nie zapomnij przynieść mi prezentów!"




Udanego niedzielnego popołudnia! Pozdrawiam Was najserdeczniej:)

sobota, 10 maja 2014

Mikołaj



Witajcie!

Dziękuję za Wasze komentarze pod kilkoma ostatnimi postami. Czytam je na bieżąco i zawsze każdy tak samo cieszy.
Mikołaj niedawno przystąpił do swojej pierwszej Komunii Świętej. Portret, który rysowałam, miał być dla niego pamiątką przeżycia tego uroczystego dnia.






Powyższy przykład jest świetnym dowodem na to, dlaczego nie powinno robić się zdjęć portretów w pośpiechu i, tak, jak w moim przypadku, bez okularów. To nie włos na Waszym ekranie, to mój włos na portrecie. Nie mam aktualnie czasu ani cierpliwości, żeby próbować go wymazać w jakimś programie graficznym, więc zostaje jako nieodłączony element rysunku - najbardziej realistyczny, jak widać;)

Tym, którzy mają jeszcze dla mnie tyle wyrozumiałości, by tu zaglądać życzę udanego sobotniego wieczoru i słonecznej, dobrej niedzieli!


piątek, 24 stycznia 2014

Hey Brother!



Witajcie!

Maciek i Michał to inteligentni, młodzi ludzie. Ze swoimi Rodzicami, Basią i Jackiem, byli w zeszłym roku na wczasach w Chorwacji. Z tej wyprawy pozostały zdjęcia, z których narysowałam portret obu chłopaków. Był to prezent dla dziadków z okazji ich święta.





Dobrego weekendu dla Was! Oby trwał jak najdłużej;)

sobota, 23 listopada 2013

Weekend z aniołkami



Witajcie!

Przyfrunęły do mnie na warsztat maleńkie kredkowe aniołki w różu i błękicie i zaraz odleciały do Wierszem Malowanego świata:






Tam znalazły miejsce na Pamiątkach Narodzin i Chrztu:






Serdecznie polecam produkty Państwa Krystyny i Seweryna (TU)!

Miłego sobotniego popołudnia i dobrej niedzieli! :)

poniedziałek, 11 listopada 2013

"Con te partiro su navi per mari", czyli gondolą po lagunie


Witajcie!

Przedstawiam Wam kilka ilustracji z serii włoskiej, analogicznej do "francuskich żabek", które staną się urozmaiceniem prezentacji multimedialnych do nauczania tego najpiękniejszego na świecie języka:)))


Poza uśmiechnięta - na miły początek zajęć:




Poza skupiona - wykonująca ćwiczenia gramatyczne:




Poza skonania - kiedy kończy się lekcja:




Nie ma to jak podejść z humorem do wszystkiego, co się robi;) Prawda, Moniko?


***


Moja pracownia wzbogaciła się o blat, na którym wykonuję rysunkowe prace. Tata zrobił go dla mnie. Nie muszę już ślęczeć godzinami przy maksymalnym pochyleniu głowy, na czym niewątpliwie zyskuje mój kręgosłup. Od podstawówki słynęłam z tego, że pisałam "nosem". Teraz mi już to nie grozi:)





Moja blogowa dobra znajoma, Ar_nika z "Mojej szydełkowej bajki", zaaranżowała jakiś czas temu dla swoich małych wychowanków pracownię artysty. Mottem aranżacji było hasło: Piękno ukryte w sztuce. Ku mojej wielkiej uciesze, w warsztacie artysty znalazła się też plakietka (na samej górze fotografii), którą malowałam w czasie wakacji, a która znalazła się w posiadaniu Ar_niki:


 zdjęcie wykonała Ar_nika


Z mejlowych informacji, które wymieniłyśmy między sobą, dowiedziałam się, że inspiracją do stworzenia tej pracowni był mój blog. W innym mejlu z kolei stwierdziła, że chyba jednak jest za czysta i zbyt uporządkowana. 
Hihi, Ar_niko, masz rację! Patrząc na Twoją i moją pracownię, mogę z całą pewnością stwierdzić, że u mnie panuje zdecydowanie bardziej artystyczny nieład! ;) Pozdrawiam Cię najserdeczniej, Kochana!!!

Dobrego dnia i całego tygodnia, moi Mili!

niedziela, 27 października 2013

Powrót żaby



Witajcie!

Żabki cieszyły się u Was wielkim powodzeniem. Dziś wrzucam resztę rysunków z "francuskiej" serii:


- żabka słuchająca - do ćwiczeń w rozumieniu ze słuchu:





- żabka wycieńczona - po zajęciach języka francuskiego:



Bardzo Wam chciałam podziękować za wszystkie "włoskie" propozycje. Najbardziej spodobał się Monice i mnie gondolier, którego pomysłodawczynią jest Magdalena Barszczowska, prowadząca pięknego bloga (http://mojetartaletki.blogspot.com). Wasza pomysłowość kompletnie przerosła nasze oczekiwania:) Jeszcze raz z serca Wam dziękujemy:))


***

U nas w mieszkanku panuje jesień w bardzo jasnych, pogodnych barwach. Niżej znajdziecie migawki z ultraszybkiej dzisiejszej sesji:



Tym razem pieńki znalazły miejsce na parapecie. Stoi tam moja ulubiona latarenka i pojemniki na przyprawy, które chwilowo stały się wazonikami na suszoną gipsówkę.



W Pepco nie mogłam sobie odmówić ślicznej białej ramki, która wisi nad szafką. Jak widzicie, obecnie mam fioła na punkcie kanek. Oprócz białej i zielonej, posiadam jeszcze kilka innych;)



Ach, to tyle. Jak Lidka zakończy popołudniową drzemkę, wybierzemy się w trójkę na spacer, by nacieszyć się niedzielą.

Miłego popołudnia! Pa:)

czwartek, 24 października 2013

Była sobie żabka mała...



Witajcie!

Tego jeszcze nie było! Zostałam poproszona o wykonanie rysunków - kilku niewielkich rozmiarowo, takich z przymrużeniem oka, związanych w jakiś sposób z kulturą Francji i Włoch. Rysuneczki zostaną wykorzystane do celów naukowych! Będą ilustrowały typy poszczególnych zadań gramatycznych na zajęciach odpowiednio z języka francuskiego i języka włoskiego, a sądzę, że jednocześnie wizualnie uatrakcyjnią prezentacje przygotowywane dla studentów przez pewną bardzo życzliwą, sympatyczną i mądrą Monikę, Panią Doktor, specjalistkę od języków romańskich.


Oto pierwsza część "serii francuskiej", czyli żabka (co zrozumiałe) w kilku odsłonach:


1. Poza zadowolenia - uśmiechnięta żabka na początek zajęć z napisem "uwielbiam gramatykę!"




2. Poza zamyślenia - zastanawiająca się nad regułą gramatyczną:




3. Poza "pisząca" - chodzi o wykonywanie ćwiczeń:



Już wkrótce zobaczycie żabkę słuchająca i wyczerpaną po zajęciach. Pomysłodawczynią tych póz jest Monika. Kapitalnie to wymyśliła, prawda? Gdybym miała taką nauczycielkę, lekcje języków obcych byłyby dla mnie przyjemnością!!!

Mam świadomość tego, że Wy, moi kochani Czytelnicy, też macie fantastyczne pomysły. A może Wam wpadnie do głowy pomysł, co mogłoby stać się symbolem Włoch? Obie się zastanawiamy i mamy dylematy z tym związane... Pomożecie? Dzięki!


Przyjemnego, spokojnego wieczoru! Ściskam Was najserdeczniej!

wtorek, 8 października 2013

Portret cudownych Rodziców



Witajcie!


Pewna ciepła, serdeczna osoba zamówiła u mnie portret swoich Rodziców. Praca ta dla Niej i dla mnie była szczególna z tego względu, że ojciec Sylwii zmarł wiosną tego roku.




Światło widoczne na rysunku odczytuję bardzo symbolicznie. Mam nadzieję, że przez dość mocne kontrasty światłocieniowe udało się uzyskać efekt głębokiej, wewnętrznej pogody, nadziei mimo wszystko i wiecznego trwania. Przy pracy wyobrażałam sobie, jak bardzo Pani Iwona i Pan Stanisław musieli się kochać. Spójrzcie na ich szczęśliwe, roześmiane oczy!


Takie zdjęcie swoich Rodziców przysłała mi Sylwia:


Rysowanie o tyle było utrudnione, że przy niewielkim powiększeniu fotografii szybko gubiła się ostrość. Zrobiłam jednak co w mojej mocy, by jakość portretu była zadowalająca.

Przede mną rysowanie ślicznych dziewczynek. Kawa stygnie w filiżance, a ja przystępuję do dzieła! :)

Przesyłam Wam najbardziej promiennie uśmiechy, na jakie przy moim zakatarzeniu mnie stać :)))

niedziela, 29 września 2013

Malowane kwiaty dobre są na wszystko!



Witajcie!



Ostatnio zmalowałam:



Zakładki do książek na zamówienie pewnej przesympatycznej Osóbki, która prowadzi świetnego bloga: www.avrea.blogspot.com. Te lub inne wzory do zamówienia.













Gigantyczna filiżanka malowana dwustronnie, w której można będzie układać niemowlaki w czasie sesji noworodkowej.

A poniżej prezentuję zdjęcia zrobione przez Jagodę, na których widać ozdobioną przeze mnie skrzyneczkę:






Dobrej niedzieli dla Was!

sobota, 21 września 2013

Podziękowania gorące jak maki i czyste jak... mydło!



Witajcie!

Dziękuję za tyle ciepłych słów, którymi zostałam zasypana nie tylko w komentarzach pod ostatnim wpisem, ale i na facebooku i telefonicznie także. Poskutkowało. Dziś już szeroko się uśmiecham - jak zwykle :))

Ten sobotni post jest iście gorący, wręcz krwistoczerwony. Potraktujcie go jako serdeczne podziękowanie:





Ot, takie kredkowe kwiatuszki...


                                                                                    o kwiatach pięknie pisała Mieczysława Buczkówna (My i kwiaty)





***
Wczoraj zrobiłam sobie przyjemność i kupiłam mydło. Bynajmniej nie po to, żeby się nim myć! Ta biała kostka była tak ładnie opakowana, że stanie na szafce w łazience jako ozdoba, hihi.




Sfotografowałam też z rozmachu mojego pięknego anioła. Pokażę go Wam innym razem, bo jakoś przy mydle nie wypada... A teraz ołówki do ręki i do pracy! Mam ogromne zaległości portretowe.

Z uśmiechem żegnam się z Wami! Wszak weekend, jupi! :) Do napisania.
Monia