Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karykatury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karykatury. Pokaż wszystkie posty
sobota, 21 listopada 2015
czwartek, 15 października 2015
Jeden na serio, drugi z przymrużeniem oka - ale oba ołówkami
Ostatnio mam zamówienia na same czarno-białe portrety. Wyrysowuję ołówek za ołówkiem... Czy któryś sklep plastyczny nadąży z dostawą? Nie mówię już o gumce chlebowej;)
Rodzina przesympatycznej Madzi:
i pewni uzdolnieni wędkarze:
Kolejne prace już wkrótce... :)
piątek, 25 września 2015
sobota, 11 lipca 2015
sobota, 27 grudnia 2014
Królowa (w) Realu. A po Świętach...
Kochani!
Dziś kolejna karykatura w wersji "soft"- Ania, fanka i zagorzały kibic Realu Madryt:
Ania jest niezwykle pogodna (jak samo jej nazwisko wskazuje!:), energiczna i żywiołowa. Zarażająca uśmiechem. Ma poczucie humoru i zna się na żartach. Cóż można by jej innego sprezentować, jak nie karykaturę? Rysunek zresztą miał być podziękowaniem wręczonym przez znajomych.
Logo "Królewskich" umieściłam w tle w ten sposób, że górna jego część - korona - zwieńczyła głowę Ani. "Oj Moni, Moni, maczałaś palce w tym spiskowym malunku, ale jest rewelacyjny, dziękuję" - napisała mi jakiś czas temu na facebooku. Coś jest na rzeczy z tym "maczaniem" ;)
***
Święta były cudowne! I rodzinne, i ciepłe, i spokojne - czego tyle osób mi życzyło (jeszcze raz Wam dziękuję!). Dla mnie jednak te Święta były wyjątkowe nie tylko z tych względów, ale
PRZEDE WSZYSTKIM dlatego, że odkryłam na nowo jak wspaniałym darem Boga dla człowieka jest Spowiedź i Komunia Święta. Doświadczyłam dzięki tym Sakramentom niesamowitych Łask. Parę spraw przemyślałam, zrozumiałam, poukładałam na nowo hierarchię wartości w moim życiu, spokorniałam. Odkryłam znów piękno Kościoła, Jego niezwykłą siłę, to, że naprawdę jest Święty i mocny Bogiem!
Jestem szczęśliwa po Świętach nie dlatego, że było wolne od pracy, że byłam zdrowa i nie dlatego, że nie musiałam sprzątać ani że moczka i makówki były pyszne (choć naprawdę były rewelacyjne:).
W Święta odnalazłam prawdziwy Skarb. Dla mnie One wcale się nie skończyły.
Kilka migawek dla Was:
- widzicie te tony ciasteczek? Jak moja Mama to robi, nie wiem....
- za naszym oknem prawie biało
- na choince zaś strojonej przez Lidkę wiszą...
- w chwili samotności nie obyło się bez lektury; wiecie, że mam słabość do liter :)
Tyle. Mam nadzieję, że nie znudziłam.
Przesyłam Wam gorące uściski i promienne uśmiechy:)))
niedziela, 23 listopada 2014
Karykatura ze Stadionem Narodowym. Z naszego życia wzięte
Kochani!
Spieszę z nową porcją prac.Z następnymi nie nadążam, choć pracuję systematycznie i wytrwale. Ta sytuacja, wbrew pozorom, bardzo mnie cieszy.
Tym razem zamieszczam karykaturę na urodziny sportretowanego - kibica meczu Polska - Niemcy z października br. zakończonego rewelacyjnym wynikiem 2:0.
***
My aktualnie świętujemy urodziny Taty:
fot. M. Mielańczyk
Mama stanęła na wysokości zadania i ugościła nas samymi smakołykami. Przy okazji, w przepiśniku - kalendarzu z 1991 r., znalazła moje rysunki. Są to najstarsze z moich prac, w posiadaniu których jestem. Miałam wówczas sześć lat i chodziłam do przedszkola.
Widać na nich sekwoję, delfina całującego meduzę i, o zgrozo!, ludzi... bez dłoni. Rokowałam nieźle, nieprawdaż? ;)
***
6 grudnia zbliża się wielkimi krokami. Lidzia pisze list do św. Mikołaja. Mamrocze pod nosem: "Drogi Mikołaju! Spraw, żeby wszystkie dzieci na całym świecie były zdrowe i nie zapomnij przynieść mi prezentów!"
środa, 29 października 2014
Karykatura z kryczką. Lidka śpi nad jedzeniem. Jeden genialny tekst
Kochani!
Jestem ciekawa, czy solenizantowi karykatura jego samego się spodoba. Rysunek ma bogatą ikonografię, a że portretowany pełni wysokie górnicze stanowisko nie zabrakło kryczki sztygarskiej, lampki, hełmu oraz tak zwanych perlika i żelazka tworzących górnicze godło. Mężczyzna ubrany jest w garnitur, dopełnieniem którego są... buty gumowce. W tle widać szyb kopalni "Borynia".
***
Nie mogę się powstrzymać przed przemyceniem również w tym poście "wątku lidkowego". Wszak uwielbiam to dziecko i kiedy je:
i kiedy śpi nad jedzeniem:
i kiedy na pytanie, co najbardziej lubi robić na świecie odpowiada: "malować!".
Oto efekty:
***
Na koniec koniecznie muszę się z Wami podzielić odkrywczym dla mnie fragmentem wywiadu ze Stanisławem Niemczykiem, architektem. Tekst dotyczy budownictwa sakralnego, zwłaszcza współczesnego. Wiadomo, nieraz się krytykowało monstrualne betonowe kostki, które stawiano z myślą o celach kultowych. Nieraz się słyszało nieprzychylne opinie w guście: "co to ma być?!?" Oceniać można i trzeba, jasne. Leży nam na sercu piękno kościołów - Domów Bożych. Od dziś jednak polecam ostrożność. Sama nabieram większej pokory...
Niemczyk mówi:
Powiem tak: od momentu, kiedy świątynia jest przekazana do użytku wiernych, to ja na temat tego, co by mnie raziło w tym budynku, publicznie milczę. (...) Bronię wszystkich miejsc, gdzie ludzie się modlą. Możemy się modlić w stodole albo w tunelu i wtedy ja będę to miejsce szanował. Lubię porównywać świątynie do człowieka. Człowiek jest w gruncie rzeczy z woli Boga istotą doskonałą. Każdy z nas jest jednak inny - mamy różne defekty, nadal pozostając istotami doskonałymi. Jesteśmy ładni lub brzydcy, zdrowi albo chorzy itd. - czy to oznacza, że w tym "ułomnym" stworzeniu jest mniej człowieka? Człowiek nie tkwi w kompletności ciała".
Gaudi.pl, rozmawia ze S. Niemczykiem Jacek Dziedzina
"Gość Niedzielny", nr 43, 26 X 2014
Tournus
Brasilia
Nowa Zelandia
Rzeczywiście, istnieje większe, głębsze piękno niż kamienie, cegły i beton, drewno, szkło i marmur - piękno spotkania Boga z człowiekiem. Dziękuję Panie Niemczyk za przypomnienie o tej nadrzędnej wartości.
Trzymajcie się pogodnie i zdrowo. Do napisania!
czwartek, 23 października 2014
Karykatura Heike. Fotki z uśmiechem
Drodzy moi,
Jak jesienne liście posypały się zamówienia na karykatury. Oto pierwszy z cyklu tegorocznych - że tak powiem - rysunków humorystycznych:
Piękna Niemka, która, o ile dobrze zrozumiałam, prowadzi biuro podróży i uwielbia zwiedzać egzotyczne kraje. W tle nawet widać żaglówkę z jej imieniem: Heike.
Długo się wzbraniałam przed rysowaniem karykatur, ale spodobało mi się;)
***
W wolnych chwilach, kiedy pogoda sprzyja, chodzimy/jeździmy po okolicy i łapiemy jesienne promyki słońca. Wystarcza nam potem tej pogody (ducha) na takie deszczowe dni jak dziś.
Oto garść fotografii pełnych radości:
niebo odbija się w oczach naszej Córeczki
piękny neogotycki kościół w Lubomii
Tatuś z Lideczką na krańcach świata
Słońca i pogody ducha na jutrzejszy dzień Wam życzę:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)














