środa, 16 stycznia 2013

O tym, co porabiamy

Witajcie w środku mroźnego tygodnia:)
Czytając Wasze komentarze, czasem spotykam się z opiniami, że lubicie tu bywać, że czytając moje posty wzruszacie się i uśmiechacie :') i że podoba się Wam jak mieszkamy i jesteście ciekawi, co u nas słychać. Cieszy mnie to niezmiernie:))) Dziękuję za zainteresowanie.
Dziś pokażę kilka migawek z naszego życia. Będzie więc bardzo familijnie.

Nasza Lideczka rośnie jak na drożdżach. Staje się młodą damą, zainteresowaną nie tylko Teletubisiami, ale biżuterią swojej mamy:


To, co ostatnio zrobiło w Jej życiu furorę miało kształt maleńkich różnokolorowych gwiazdeczek (moje Uczennice!:) i czerwonych koralików, które godzinami przekładała z talerza na talerz.


Tatuś stał się w życiu Lidki najważniejszy. Witany po powrocie z pracy głośnymi piskami, żegnany wybuchem płaczu, rozpieszcza Małą noszeniem na rękach i czekoladkami. Wczoraj Lidzia wyrwała mi telefon z ręki w trakcie rozmowy, przyłożyła do uszka i powiedziała: "Halo tata!"
Stąd taki obrazek, jaki zobaczycie poniżej jest niestety coraz rzadszy...


Mój Mąż działa na polu naukowym. Na początku grudnia miał prezentację o kosmosie w liceum. Uczniowie byli zachwyceni, nauczyciele też. W styczniu wyszedł kolejny numer lokalnych "Zeszytów Pszowskich", a w nim artykuł o gwiazdach:


Wydawało mi się, że znam mojego Męża dość dobrze: wiem, że kocha astronomię, że nie lubi sałatek ani poezji. Nie domyślałam się jednak, że z taką łatwością przychodzi mu pisanie, że robi to tak lekko, swobodnie i... jakby nie było, ma zacięcie poetyckie. Jego teksty traktują o pięknie (innym niż to, którym ja się zachwycam, ale jednak o pięknie), są niezwykle refleksyjne i głęboko mądre. Ostatnio znalazłam całkiem zbieżne opinie z tymi, które wcześniej od Niego słyszałam w pismach Papieża Benedykta dotyczących wszechświata, czyli tej przestrzeni do miłości, do kochania. I jestem dumna z mojego Męża. Bardzo!

A co robię w tej chwili ja? Ano... Piję kawę, podczytuję historię Polski, przeglądam akwaforty Goyi, chodzę do szkoły, planuję uczniom sprawdziany, zastanawiam się, kim będą w przyszłości, przypominam sobie ich wesołe "Dzień dobry!". Poza tym planuję zagospodarować pustą ścianę w korytarzu, o której dawno temu już pisałam, ale teraz mam konkretny pomysł. Muszę jednak zrobić udaną kombinację starej ramy po lustrze, zdjęcia bramy cmentarnej, żeliwnego szyldu i paru innych starych gratów. Jak wymyślę, to się pochwalę. Powinno być super!

Teraz idę przytulić moje Maleństwo, które właśnie się obudziło, a potem zapalimy świeczki w oknie, bo obie czekamy na Bardzo Ważnego Kogoś!


8 komentarzy:

  1. Bardzo szybko rośnie kolejna Córeczka Tatusia ;), i dobrze że chwalisz się mężem i patrzysz na niego z nieco innej strony

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło Cię znowu poczytać :))
    Gratulacje dla męża :)
    Ciesz się chwilą i czekam na rezultaty ze ściana w roli głównej ;)
    Lideczka duża panna :)
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
  3. Przekochane jesteście dziewczyny , zgadzam się w 100% Córeczka Tatusia bez dwóch zdań ,gratulacje dla M.:)A Lideczka jak przystało na prwadziwą kobietkę musi lubić błyskotki:) Pozdrawiam Was serdecznie. Kasia Twojego M.

    OdpowiedzUsuń
  4. cudownie czytać o szczęśliwych i dumnych z siebie rodzinach :)
    rośnijcie w tej miłości wzajemnej i Bozej zdrowo!

    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. A kogo tak wyczekujecie Kochane dziewczynki?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze:) Zapraszam ponownie!