Witajcie moi Mili!
Od dawna noszę w sercu zamiar, by podzielić się z Wami treściami, które dla mnie są szczególnie bliskie, po które sięgam zwłaszcza wtedy, kiedy mi trudno z różnych względów. Słowa krzepiące, elektryzujące, coraz głębsze z każdym moim "zaczytaniem", bardzo, bardzo wzruszające. Po nich serce bije szybciej:
"
- Dnia końca - rzekł - nie zna nikt poza Ojcem. Musicie czuwać. Jak błyskawica przyjdzie Syn Człowieczy, jak złodziej wkradnie się do domu nocną porą, przed pianiem kogutów. Módlcie się więc i czuwajcie (...) Czuwajcie, lecz nie trwóżcie się...
Mimo Jego pocieszających słów milczeliśmy przygnieceni okropnością wizji, jaką przed nami rozpostarł. Nagle w ciszy rozległ się drżący głos Szymona:
- A Ty, Panie, gdzie będziesz wtedy?
W odpowiedzi uśmiechnął się lekko. Słońce zapadło za zębaty mur świątyni i tylko jego promienie leżały smugami na stygnącym niebie. Otoczony aureolą kształt Przybytku skamieniał w czarną bryłę. Powiał wiatr. Zachrzęścił liśćmi oliwek i znowu rozpłynął się w ciszy.
Jego odpowiedź spłynęła na morze naszego lęku strugą oliwy. Można by pomyśleć, że On po to niepokoi, by ujrzawszy nasz strach tym skuteczniej odpędzić go jednym swym słowem. Jak wtedy, na morzu. Choć to, co powiedział, odnosiło się tylko do Szymona, każdy z nas odetchnął lżej w niejasnym poczuciu, że jest to także odpowiedź na niepokój jego serca.
Padły słowa ciche, lecz drgające taką siłą, jakby nie miały nigdy ucichnąć:
- Tam, gdzie ty będziesz, Piotrze...
"
fragm. książki
Jana Dobraczyńskiego
Listy Nikodema
Te słowa smakują wybornie. Czyż nie?
Kiedy pewnej słonecznej jesiennej niedzieli fotografowałam nasz berberys, wiedziałam, że przyjdzie czas na ten post, te słowa, te obrazy...
***
A w "PeeSie" zamieszczam spóźniony krótki przegląd ubiegłego miesiąca:
Pięknego tygodnia pełnego radości, ciepła mimo zimowej aury i ufnego oczekiwania na Cud Narodzin Boga!
Najserdeczniej Was pozdrawiam!








.bmp)
