środa, 13 lutego 2013

Błyskawiczna decha

Tytuł posta oczywiście nie ma nic wspólnego z niedoszłą dietą i kondycją mojego brzucha (a szkoda!), jest natomiast związany z dekoracją ścienną powstałą z potrzeby chwili. Stara-nowa, przemalowana na kolor minty kuchnia mojej Mamy zyskała dodatkową ozdobę.



Miałam w zanadrzu surową deseczkę. Wolne popołudnie, lawendowa i groszkowa tubka farby, kilka kredek i... gotowe!
Podoba się Wam?

9 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zobaczyłam tą deseczkę, a w szczególności motylka, to tak mnie zahipnotyzowało, że pomyliłam autorki, ale mam nadzieję, że mi Moniś wybaczysz?!
    Motylek wygląda jak żywy... pięknie:)
    Pozdrawiam serdecznie;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Judi, ja się tylko cieszę, że Ci się podoba!:) Tym bardziej, że mnie taka Artystka chwali!
      Buziaki:*

      Usuń
  3. jejku jaka sielsko-anielska!

    OdpowiedzUsuń
  4. jeju śliczna jest ! coś pięknego cieszy moje oczy :))

    OdpowiedzUsuń
  5. niesamowita!!!!a motyl jak prawdziwy;-))))cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  6. jest przesliczna!!!! motylek conajmniej jak bys mu zdjecie zrobila:) pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  7. Lawenda, motyl cudowne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze:) Zapraszam ponownie!