czwartek, 14 lutego 2013

Historia nauczycielką życia

Pracowałam dzisiaj cały dzień. W efekcie powstało malowidło ścienne w klasie historycznej, gdzie prowadzę zajęcia dla młodzieży gimnazjalnej. Zdjęcia są wykonane wieczorową porą.


Pomysłów wiele, jedna ściana, dwie ręce (zasadniczo jedna - prawa), a tematyka baaardzo szeroka. Wybrałam zestawienie słynnych budowli obrazujące rozwój cywilizacji. Ptaki, aeroplan i samolot pasażerski jakoś naturalnie wpisały się w tą koncepcję.


Takie malowanie nie jest rzeczą łatwą. To, co wychodzi spod ręki i co widzę tuż przed nosem oglądane z pewnej odległości często mnie nie zadowala. Raz po raz trzeba się wdrapywać najpierw na jeden stół, a potem na kolejny ustawiony na nim i korygować błędy. Konstrukcja taka się chwieje, a ciasna spódnica w niczym tu nie pomaga;) Ile razy już na górze się okazywało, że zapomniałam ściereczki albo mniejszego pędzelka, albo słoiczka z wodą... a stolik pode mną trzeszczał:)





Mamy ferie. W szkole było pusto i cicho. Mnóstwo czasu w trakcie malowania poświęciłam na refleksje. Kiedy powstawało błękitne tło, szczególnie mocno narzucały mi się obrazy z "Alarmu" Słonimskiego. To jeden z piękniejszych wojennych wierszy, jakie kiedykolwiek czytałam, z gatunku tych, które nosi się w sercu całymi latami. Przypominam sobie jego strofy, pozwalam słowom swobodnie przepływać przez moją głowę, mój dzień. Jest niesamowity! Powala mnie przede wszystkim druga część:

Kiedy w południe ludzie wychodzą z kościoła
Kiedy po niebie wiatr obłoki gna,
Kiedy na Paryż ciemny spada sen,
Któż mi tak ciągle nasłuchiwać każe?
Któż to mnie budzi i woła?

Słyszę szum nocnych nalotów.
Płyną nad miastem. To nie samoloty.
Płyną zburzone kościoły,
Ogrody zmienione w cmentarze,
Ruiny, gruzy, zwaliska,
Ulice i domy znajome z dziecinnych lat,
Traugutta i Świętokrzyska,
Niecała i Nowy świat.
I płynie miasto na skrzydłach sławy,
I spada kamieniem na serce. Do dna.
Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy.
Niech trwa!

Wielki błękit, kruchość istnienia, nostalgia, i piękno obrócone w nicość, uroniona łza, ale też wierna pamięć, nuta triumfu, niezłomna wola. I te wizyjne obrazy, które intensywnie działają na wyobraźnię - płynące po niebie kościoły, cmentarze, ulice... Widzę je przed oczami, a nie umiem ukonkretnić ani objąć myślą do końca. Przecież ich już nie ma...
Jest natomiast błękit i jest przestrzeń. W wierszu, na malowidle i we mnie.



Dobrego piątku!


19 komentarzy:

  1. O kurcze.......... ale Ty masz talent!!!!!!!!!!!
    Przypomniały mi się moje malowidła.Ale było to w żłobku, a na scianach powstawały scenki z bajek :-) Nie wymagały talentu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym nie powiedziała, że takie malunki nie wymagają talentu...
      Dziękuję za miłe słowo:)

      Usuń
    2. Wiesz, nie wymagaja, bo ja tylko kopiowałam. Wiernie kopiowałam. I to wiesz jak? Za pomocą kratki...

      Usuń
  2. Przepięknie wyszło. To skakanie po ławce pewnie dodatkowo Cię wymęczyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda zakwasów nie mam, ale oczko w rajstopach poszło;)

      Usuń
  3. Kochana jestem pod ogromnym wrażeniem... Jesteś prawdziwą artystką!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudnie Ci to wyszło! piękne malowidło sama bym chciała takie mieć , szczęka opada ...
    Talent masz wielki :))
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kiedy u Ciebie maluję?:)

      Usuń
    2. ściany brak ,ale jak tylko takową zdobęde to kto wie...
      buziaki

      Usuń
  5. Wspaniały efekt!! Wiem coś o malowaniu na ścianach, bo też takowe robię:) Choć moje są bardziej bajkowe, zapraszam do obejrzenia w zakładce malowidła ścienne.
    Jednego razu malowałam też w szkole na ustawiony ch trzech stołach! Ledwo weszłam na tą piramidę i wiedziałam, że to nie był dobry pomysł. Zdążyłam się tylko skulić by nie uderzyć się w głowę i starałam się zlecieć na tyłek. Na szczęście nic się nie stało, tylko udo miałam fioletowe przez miesiąc. A sekreterka zaraz pojechała porządną drabinę kupić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście ta historia z piramidką jest z dreszczykiem...;/ Tego już wolę sobie nie wyobrażać.Zaraz lecę do Ciebie oglądać efekty prac ściennych!
      Pozdrawiam zdecydowanie "z ziemi":)

      Usuń
  6. Jesteś Wielka! Pamiętam ten wiersz ze szkoły - kiedy to było... Pozdrawiam! Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jak się okazuje - wcale nie tak dawno!!!;)

      Usuń
  7. Monisiu u mnie dawno przyznam się już 20 lat , to był piękny czas . Pozdrawiam cieplutko Kasia Twojego M . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, co to 20 lat w skali wieczności, phi! :D

      Usuń
  8. Własnym oczom nie wierzę! Piękne! Myślę, że mogę spokojnie w imieniu wszystkich uczniów podziękować Pani za upiększenie sali. - M.H.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Największa radość dla mnie, że moim Uczniom się podoba:)
      Dziękuję za uznanie, i serdecznie pozdrawiam Cię, M.H.! :)

      Usuń

Dziękuję za Wasze komentarze:) Zapraszam ponownie!