sobota, 18 maja 2013

Historia pewnego grillowania i niezapomniany widok




Witajcie w ten sobotni, przyjemny wieczór!

Jagoda, którą już mieliście okazję poznać, wczoraj "opowiedziała" mi, robiąc tym samym miłą niespodziankę, historię pewnego spotkania przy ruszcie;) Przekazuję Wam dalej! (tekst pogrubioną czcionką jest autorstwa tej zdolnej fotografki):


Wy tam sobie grillujcie, a ja sobie chlebek wszamię - pomyślała Lidka, a co pomyślała - tak zrobiła 


Tymczasem również niedaleko grilla:
-Hmm, myślicie, że jak dam Lidce kwiatki, to mi pożyczy tego kociaka?


I czasem można wyglądać trochę niewyraźnie... 


Mała narada z Mamusią... Czy on jest tego wart?


(tu chyba nie trzeba komentarza  ) 


Potem przychodzi pora na poważne rozmowy...


Dobra! Teraz!
Póki rodzice zajęci rozmową  

Koniec!!!





Kochana, piękna historia! Ja też coś o historii wiem (tej szkolnej), choć aż tak ciekawie opowiadać nie umiem! ;D
 Dla Ciebie (poznajesz piasek?):




A to zobaczyłam dziś po południu za oknem:


Powalający widok!

Taka "powalona"  żegnam się z Wami. Dobrej niedzieli!




15 komentarzy:

  1. no cos pieknego...wspaniala historia i sliczne zdjecia;-)
    i mnie powalilas tym widokiem;-) cudnie...
    sciskam Kochana;-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem tylko ciekawa, jak ona się zakończy? :)odwzajemniam uściski:*

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia! Dzieci są takim wdzięcznym tematem...
    Dla Ciebie również życzenia dobrej niedzieli :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, w nich jest tyle radości i pasji życia!
      Ar_niko, pozdrawiam Cię gorąco!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jo, a mnie się zawsze marzyły regularne rysy twarzy!
      Dziękuję za miłe słowa:)

      Usuń
  4. Niezapomniane grilowanie ...

    OdpowiedzUsuń
  5. :) Mam nadzieję, że się nie będzie musiała kończyć ta historia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może to będzie jak z prasowaniem: never ending story??? tylko z lepszym finałem ;D

      Usuń
  6. Ja znów spóźniona...
    Moniu przepiękna historia, a najbardziej urzekła mnie ostatnia scena...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze:) Zapraszam ponownie!