Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielkie malarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielkie malarstwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 września 2015

Rodzinka na wakacjach, czyli wspomnienia z Italii, sierpień 2015


"Krzycz, że żyjesz!"



Tymczasem na plaży...



Dolce vita!



Minimalistycznie z gałązką oliwki




Nie ma jak w ramionach taty:)



Tam, gdzie sacrum spotyka się z profanum



Wschód słońca nad morzem codziennie rano na tarasie szóstego piętra



Byłaby pewnie ulubioną modelką Tycjana



Światło na murze katedry florenckiej



Czego pani sobie życzy?




Spojrzenie Dawida ma ponad pięćset lat, a nadal robi wrażenie!




I "drzwi do raju" trzeba kiedyś wyremontować ;)



Pod kopułą



Tak wygląda marnotrawstwo czekolady...



Monia Liza




Zmęczone upałami



Każdy radzi sobie, jak może




Ukradkiem

sobota, 2 maja 2015

Dwunastoosobowy portret. Nasze wielkie małe Szczęście


Puk, puk! moi Drodzy! Jesteście jeszcze tam, po drugiej stronie ekranu?

Mija miesiąc, odkąd opublikowałam ostatniego posta. Wybaczcie. Moje życie nieraz nabiera takiego pędu, że leci kilometr przede mną, a ja, z wywieszonym jęzorem, próbuję je dogonić...
Pora jednak wrócić na znormalizowane tory, więc również do cosobotniego publikowania prac:)

By nadrobić zaległości, pokażę Wam największy portret, jaki do tej pory narysowałam w tempie, o jakim mi się nie śniło (może i dobrze, że się nie śniło, bo nie uwierzyłabym, że w ogóle tak można) - dwie twarze na jeden wieczór, czyli w tydzień było po robocie:




Arkusz ma wymiary 70x100 cm. Górne partie rysowałam na leżąco.
Rysunek przedstawia uwspółcześnione, nietypowe drzewo genealogiczne.




Rodzicom z okazji jubileuszu synowie i córka wraz z rodzinami postanowili sprezentować obraz na pamiątkę. Ilość postaci, ich sensowny układ i tekst z życzeniami wymagał trochę logistyki kompozycyjnej i sądzę, że się udało.


***


W marcu spotkało nas wielkie szczęście. Urodził się Szymon Józef, który jest moim duchowym syneczkiem (to znaczy, że zostałam mamą chrzestną), w związku z czym rozpiera mnie duma!



Szymonku, niech Ci Bóg błogosławi w każdym dniu Twojego życia!


Kochani, a w przyszłym tygodniu w kolejnym wpisie portret pięknej kobiety i fotorelacja z wydarzenia, które było istotne dla mnie, a nabrało tak nieoczekiwanego rozmachu, że do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Zapraszam!

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Wszystko po trochu, czyli keep calm, work hard, wybitne prace moich uczniów i wspaniałe zdjęcia na koniec



Witajcie!


Co aktualnie robię?
Proszę:



Co wkrótce również zacznę robić?
Proszę:



Jedno i drugie: cudowne!


Skoro czuć w powietrzu zbliżającą się jesień, a w uszach zaczyna pobrzmiewać echo szkolnego dzwonka pora, by poczuć specyfikę pracy w szkole i pochwalić się pracami moich uczniów, które w szczególny sposób mnie ujęły już jakiś czas temu:

1. RAPOWANA HISTORIA OTTONA III
    Słowa: Klaudiusz Lepich
    Wykonanie: Julia Misala
     Klasa I gimnazjum

Był kiedyś władca, imię to Otton III.                                               
Uwielbiali go wszyscy, starsi i dzieci                                               
Wnuk legendarnego króla, pierwszego Ottona
Który w połowie X wieku skonał.
Jego belfrem był Sylwek II, potem papież.
On nauczył Ottona odmawiać pacierz,
Mnożyć, liczyć, ogółem matmę odrabiać
Oraz dobrze i płynnie uczył go przemawiać.
„Zadziwienie świata” – tak na niego mówili,
Bo przy księciu uczeni głupkami byli.
Monarcha miał dziwne poglądy na cesarstwo.
Chciał, by było jak rzymskie mocarstwo:
Niemcy, Bizancjum, państwo Wielkiego Karola -
Taka rozległa była jego wola.
Nie każdemu jego dążenie się podobało,
Niektórzy go nie lubili, nie było ich mało.
Zjazd w tysięcznym roku,
Wszyscy byli w szoku,
Pytali wszyscy: po co to jest?
A Polska: ej, nie po to przyjęliśmy chrzest!
Ale, niestety,
A może, nawet stety
Plany Ottona spełzły na niczym.
Na Ottona malaria uderzyła biczem,
Umarł, mając tylko 22 lata,
Pozostawił smutek całego świata.


2. PARAFRAZY WYBITNYCH DZIEŁ:

    a. "Lukrecja" Rembrandta


 
    Eva Longoria jako Lukrecja; wykonanie: Hanna Kruczak, klasa II LP:




b. "Portret dziewczyny w oknie" Rembrandta



Scarlett Johansson jako dziewczyna w oknie; wykonanie: Weronika Stus, klasa II LP:



c. i współczesne oblicza nieśmiertelnej "Dziewczyny z perłą" Vermeera w wykonaniu uczennic II LP, Wiktorii Wysockiej, Natalii Nowickiej i Ani Wojaczek:






***


Na koniec pokazuję Wam zdjęcia, które podbiły moje serce. Michał i Lidzia:






a to miłe skojarzenie z nimi:



Tysiące uśmiechów i ciepłych myśli Wam posyłam!

środa, 17 kwietnia 2013

Ars longa, vita brevis

"Sztuka jest długotrwała, życie krótkie", mawiał Seneka. O uniwersalnym, ponadczasowym charakterze sztuki przekonały mnie moje uczennice drugiej klasy Liceum Plastycznego w Wodzisławiu Śląskim. Wspólnie zorganizowałyśmy zajęcia z historii sztuki, w czasie których dziewczyny mogły na swój własny, niepowtarzalny sposób zinterpretować wybrane przez siebie dzieła mistrzów - Rubensa, Rembrandta, Vermeera. Nie narzucałam sposobu wykonania zadania - liczyłam na kreatywność przyszłych artystek i się nie zawiodłam. Ich pomysłowość i bogactwo wyobraźni przerosły moje wyobrażenia. Sama wiele wyniosłam z tej lekcji, a dumna z ich pracy, prezentuję ich dzieła poniżej:

Oto znany obraz Jana Vermeera pochodzący z ok. 1665 r. "Dziewczyna z perłą":


A tak wygląda jego współczesna interpretacja:


Autorkami, a jednocześnie modelkami są: Marta Zbroja (górny rząd, po lewej), Katarzyna Kieś (górny rząd, po prawej) i Ewa Walicka (dolny rząd, po lewej - gdyby ktoś miał wątpliwości). Prawdziwe piękności z różnych zakątków świata (Afryki, Polski, Indii) przybyły tego dnia do szkoły :)

Oto obraz Rembrandta "Ofiarowanie Chrystusa w świątyni":


Dziewczyny genialnie to dzieło skopiowały, dopisując gestem, słowem, swoim wdziękiem dalszą treść:


W roli Matki Bożej wystąpiła Marysia Bugdol, a w roli starca Symeona Kinga Bugdol (tak, tak! dobrze myślicie, to siostry bliźniaczki:) Jeśli Was pomyliłam, dziewczyny, wybaczcie; dwóch kropli wody też bym od siebie nie odróżniła;). Rolę prorokini Anny odegrała Ania Juraszek, a przesympatycznym narratorem była Monika Putek.

Miałam okazję też zobaczyć kilka ciekawych rysowanych parafraz:


Trzy Gracje Rubensa o pełnych kształtach zamieniły się na rysunku Moniki Kufki w wychudzone, przystające do dzisiejszych kanonów piękna dziewczyny:


"Lekcja anatomii doktora Tulpa" Rembrandta

 po liftingu Moniki Koczy prezentowała się tak (zwróćcie uwagę na wąsik Tulpa!:D


a i w końcu słynny portret dziewczyny Vermeera doczekał się nowego spojrzenia, którego autorką jest Ada Wójciak (widzicie te niesamowite oczy?!):


Przepiękny, nastrojowy obraz Vermeera "Dziewczyna nalewająca mleko"


doczekał się przedłużenia w czasie i przestrzeni w postaci bardzo udanej scenki, którą jej autorki zaprezentowały klasie w formie filmu niemego, a tu pokazuję Wam jego wybrane kadry:


To nie XVII-wieczna holenderska pani domu, ale wzorowa uczennica Agnieszka Grabowska


tu bucikami (!!!:) tupie Ala Kotwas


 a powyżej wdzięcznym gestem mleko nalewa Aneta Kaczmarek. Wizualizacja całości stała się możliwa dzięki fotografiom Sabiny Nietrzpiel:)
Spójrzcie, jaka dbałość o szczegóły - nakrycie stołu wprost wyjęte z epoki, wiklinowy kosz, nakrycie głowy bohaterki. Dla mnie rewelacja!

Dziewczyny, raz jeszcze wielkie dzięki! Spisałyście się na medal!:)
Niektóre zdjęcia powyżej zamieszczone wykonała Ewa Walicka, której w tym miejscu serdecznie dziękuję.

Drodzy Czytelnicy, a jak Wam się podoba???
Wiosenne pozdrowienia!


sobota, 19 maja 2012

Refleksyjnie...

"Pragnę opisać Kościół - 
mój Kościół, który rodzi się wraz ze mną, 
lecz ze mną nie umiera - ja też nie umieram z nim, 
który mnie stale przerasta - 
Kościół: dno bytu mojego i szczyt. 
Kościół - korzeń, który zapuszczam w przeszłość 
i przyszłość zarazem, 
Sakrament mojego istnienia w Bogu, 
który jest Ojcem".
frag. poematu "Stanisław" Karol Wojtyła


Miałam to szczęście w ciągu ostatniego tygodnia uczestniczyć dwa razy w prymicjach. Cudowne przeżycie! 
Kocham Kościół za możliwość spotkania w Nim Boga, za wielu wspaniałych prawdziwych Kapłanów, za walkę o szlachetne człowieczeństwo i za piękno liturgii. Za rozwagę, majestat, wielkość. Wzrusza mnie skromność, prostota i cisza wiejskich kościółków, ale także siła w setkach ludzkich głosów śpiewających podczas nabożeństwa w przestrzeni potężnej świątyni. 
Przez Boga obecnego w Kościele otrzymuję codziennie tyle Łask!

Leon Wyczółkowski "Wnętrze kościoła z ołtarzem Wita Stwosza", litografia

Chciałam się dziś z Wami podzielić moim szczęściem:) 
Dobrej niedzieli!



sobota, 7 kwietnia 2012

Pusty grób

                                       W. A. Bouguereau

"Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?"

Wielu Łask od zmartwychwstałego Chrystusa
na każdy dzień!


poniedziałek, 12 marca 2012

Vermeer dla blogujących kobiet

Dziś będzie post z innej bajki. U mnie ciemno, pochmurno i mglisto. Nie ma więc szans, by zrobić w miarę udane zdjęcia "odnowionego" kredensu, co zamierzam uczynić zaraz po polepszeniu warunków pogodowych. Cierpliwości!
Niedawno przeglądałam albumy z malarstwem nowożytnym (jak to ja), natknęłam się na obrazy Jana Vermeera van Delft, XVII-wiecznego malarza holenderskiego i ... skojarzyły mi się z Wami, moimi Znajomymi z wirtualnego świata. Zaraz opowiem czemu.
W pracach Vermeera uderza nie tylko mistrzostwo i precyzja w operowaniu pędzlem, ale także niesamowity spokój, cisza, łagodne ciepłe światło oddane za pomocą środków malarskich. Najchętniej przedstawia on wnętrza holenderskich domów, które są zawsze czyste i zadbane, kobiety w nich przebywające wykonują swoje czynności w skupieniu i z namaszczeniem. Z wielkich lśniących okien sączy się do pokoju białe światło, lśnią flizy podłogi, biało-niebieskie kafelki odbijają się na tle ciemnych mebli. Na ścianach wiszą obrazy w pięknych ramach i wiklinowe kosze, miękkie dywany tłumią kroki. Analogie nasunęły się same. Co tu dużo mówić, same zobaczcie:



"Mleczarka" 1660-1661

A te piękne zdjęcia pochodzą z bloga "Anita się nudzi" (tu):



Kolejny Vermeer i szachownica na podłodze:


"Pisząca list" 1671


"Alegoria malarstwa" 1662-1665

Zdjęcia szachownic w jednym z moich ulubionych blogów "InteriorsPL" (tu):



Obrazy malarza z mapą na ścianie:


"Kobieta z dzbanem" 1662


"Żołnierz i śmiejąca się dziewczyna" 1658

I współczesne wnętrze - pokój Tuśki, córki Ity z "Jagodowego Zagajnika" (tu):


Są jeszcze krzesła z krawędziami nabitymi ćwiekami:


"Kobieta w błękitnej sukni" 1662-1665

Pomysł na fotel z "InteriorsPL" (tu):

                                          fot. by Wioleta Konieczna

I kultowe żyrandole:


O przykład pewnie nietrudno, ale nie mam już czasu szukać. 

A teraz hołd mistrza dla dziergających wszystkich czasów:


"Koronczarka" 1670-1671

Długo by jeszcze można bawić się malarstwem i wyliczać analogie. Co ważne i co widać powyżej, są na świecie rzeczy ponadczasowe, dla których nie liczy się przestrzeń, uwarunkowania kulturowe ani sposób przekazu. 
Przygotowałam tego posta dla Was, żebyście zobaczyły, jakie wspaniałe i twórcze jesteście, jakie cudeńka wychodzą spod Waszych palców. Obyście, każda z Was, umiały znaleźć godnych swego talentu admiratorów!