wtorek, 19 czerwca 2012

Literacka gra w kolory

Bez książek nie można żyć. Ja nie mogę!
Gdyby ktoś kazał mi oddać moje książki, to wolałabym zaproponować mu na wymianę radio, telewizor, telefon, sukienki, buty, puder i szminkę, wazoniki, ozdóbki i co tam jeszcze, za wyjątkiem farb i kredek;) 
KOCHAM CZYTAĆ! 



Mam na tyle zasobną biblioteczkę, żeby móc pozwolić sobie na zabawę z kolorami grzbietów książek:)


Muminki odkryłam na studiach. Były to jedne z najpiękniejszych, najmądrzejszych i najbardziej urokliwych lektur. Dzięki nim odkrywam radość życia i zachwyt drobiazgami ciągle na nowo!



Znajomi wiedzą, że najlepszym prezentem dla mnie jest książka (a jeszcze lepiej dwie;).




Zbiór jest dość różnorodny - od grubych knih naukowych przez romanse (typowe, prawda?) po wierszyki Brzechwy i Tuwima, od słowników po komiksy. Są takie, do których ciągle wracam i takie, których bym już nigdy nikomu nie poleciła ze względu na szkodliwą treść. 


Jakim genialnym wynalazkiem ludzkości są książki!






Moje aktualne perełki (czyli intelektualny misz-masz, to lubię!):


Lidka, jak na córkę swej mamusi przystało, też uwielbia książki:


czekoladę:

Ale Niewiniątko;)

 i od dziś już wiemy, że kąpiele w baseniku też:



Z Pszowskich Dołów pozdrowienia dla kochanych Czytelników zasyła Lideczka i Jej mamusia!

















sobota, 16 czerwca 2012

Portret pewnej rodziny

Wiedziałam, że na Was można liczyć! Pod ostatnim postem, w którym wylałam swoje żale, pojawiło się tyle cudownych komentarzy. Za słowa otuchy, wsparcia i rozkazy trzymania głowy do góry, DZIĘKUJĘ!

Dawno nie pokazałam Wam żadnej swojej pracy. Wczoraj jednak skończyłam rysować portret trzyosobowej rodzinki. Trwało to, trwało... Nie mam jeszcze na tyle wprawy, by w dwa wieczory uporać się z takim wyzwaniem.


Tak wyglądają na zdjęciach (wielkość legitymacyjna):




Mały format zdjęcia stwarza dodatkowe utrudnienia: musiałam mocno wytężać swój słaby wzrok i ciągle pilnować, by powiększone na wielkość A3 proporcje nie uległy zmianie. Z bliska tak się prezentują:




Czy ktoś z Was wie, co dzisiaj się szykuje? "Mała" podpowiedź poniżej;)




Udanego weekendu, smaku zwycięstwa i wszystkiego dobrego w ogóle!






czwartek, 14 czerwca 2012

Wyznania byłej nauczycielki

Z nieukrywanym smutkiem i sentymentem wspominam czasy, kiedy byłam nauczycielem. Taka, a nie inna sytuacja w szkolnictwie doprowadziła do tego, że odebrano mi to, co kochałam robić - uczyć dzieci. O szkole jednak nie zapomniałam i korzystając z modnych trendów we wnętrzarstwie, stworzyłam sobie w kuchni namiastkę sali lekcyjnej. I choć mądrości wypisywanych na sprezentowanej mi tablicy nie czyta pewnie nikt, oprócz mnie i Męża, no i może naszych Gości, to musi mi to wystarczyć.


Piękna rustykalna tablica stała się miejscem, gdzie zapisuję wszystkie wyczytane w książkach cytaty. Ostatni, który utkwił mi w pamięci, to ten aktualnie wypisany zieloną kredą (innej na razie nie mam). Cisza... to jest to, czego mi ostatnio bardzo potrzeba.
Kiedy dopada mnie przygnębienie związane z brakiem zajęcia (czytaj: płatnej pracy) pocieszam się w ten sposób:


Nie wpływa korzystnie na sylwetkę, ale na pewno na samopoczucie. Żeby jednak już nie smęcić, pokazuję Wam kilka fotek moich i Lideczki kwiatów. Czerwiec to dla nas miesiąc pełen prezentów i kwiatów, bo mamy wtedy obie urodziny.




Wiecie, co jest jeszcze dobre na kiepski nastrój? Proszę:



Pozdrawiam Was gorąco!
Dzięki, że wpadacie, czytacie, komentujecie:)





wtorek, 12 czerwca 2012

Krótko i na temat

Chcę Wam gorąco podziękować za ciepłe przyjęcie filmiku i mnóstwo bardzo pozytywnych komentarzy. Jestem nimi ogromnie podbudowana:)


Te piękne kwiaty podarował mi Mąż na drugą rocznicę ślubu i choć wieczór spędzamy przed ekranami (On kibicując, ja blogując), mogę rozkoszować się ich widokiem i zapachem. 


Tę niepowtarzalną, oryginalną świeczkę podarowała mi moja Ula (Uluś, dziękuję!). 
Pod tym linkiem możecie zobaczyć, jak takie świeczki powstają. Niesamowita rzecz:
Gdybyście chcieli podobną kupić, zapraszam do mydlarni "Zapachy natury" w Wodzisławiu Śl. 
na ul. Piłsudskiego 10.

Dobrego wieczoru.
Oby nasi wygrali!




niedziela, 10 czerwca 2012

Filmowy debiut Moni


Cóż mogę powiedzieć? Mój Mąż kompletnie mnie zaskoczył, kiedy parę dni temu oznajmił, że musi nakręcić parę ujęć ze mną (a raczej z moją ręką:) w roli głównej. Nakręcił, pokazał, a ja się wzruszyłam.
Oto krótki filmik reklamujący mojego bloga. Zapraszam do obejrzenia:



Życzę Wam dobrego tygodnia pełnego słońca i sportowych emocji!




sobota, 9 czerwca 2012

Belle Journée


Dziś jest piękny dzień mimo brzydkiej pogody, niewyspania, perspektywy mycia podłóg, zawieszenia grillowania itp. Dziś jest piękny dzień, bo moja Córeczka się uśmiecha, a jutro jest niedziela, jestem zdrowa i przed momentem odebrałam telefon od Męża, który się stęsknił. Jest pięknie, bo niedawno dostałam prezent od Kasi, Matki Chrzestnej Lidki, i Jej Męża Rafała.


Uwielbiam takie śródziemnomorskie klimaty! Człowiekowi od razu robi się na sercu cieplej i pogodniej:) Dziękuję:*





Już jakiś czas temu obiecałam Wam pokazać mój rysunek wykonany kredkami. Chciałam narysować Aslana, moim zdaniem jedną z najpiękniejszych postaci literackich. Pracę jednak muszę przerwać, bo dostałam kilka zleceń na portrety (juuupi!). Na razie pokazuję Wam niedokończone wprawki:





Zwiastun tranzytu Wenus widzieliście w ostatnim poście. Poniżej prezentuję relację ze środowych obserwacji:



Belle journée!


czwartek, 7 czerwca 2012

Mój artykuł w "Spotkaniach z zabytkami" i tranzyt Wenus

Artykuł dotyczący historii ołtarza głównego w Pszowie pisałam w listopadzie. Ukazał się w majowo-czerwcowym numerze "Spotkań z zabytkami". Ogromnie się z tego faktu cieszę, gdyż nasz Pszów może pochwalić się wspaniałym zabytkiem, jakim jest późnobarokowe sanktuarium maryjne. Mam swój mały wkład w rozpowszechnianiu tej zaszczytnej wiadomości. To moja trzecia publikacja.





Drogich Czytelników "Świata Moni" serdecznie zapraszam na Górny Śląsk, do Pszowa. Nasza bazylika ma niezwykły urok, jest piękna. Ludzie, którzy mieszkają wokół sanktuarium są bardzo przyjaźni i życzliwi. To pewnie dlatego, że króluje im Pani Uśmiechnięta.

zdjęcie pobrane ze strony www.encyklo.pl

Mam jeszcze jeden powód do dumy. Mój Mąż zorganizował wczoraj wspaniały pokaz, w czasie którego można było obserwować ważne dla świata naukowego, historyczne zjawisko, jakim było przejście Wenus na tle tarczy słonecznej. Przed czwartą raną spakował swój sprzęt (teleskop Sky Watcher, filtr słoneczny i inne potrzebne gadżety), wyjechał w odludne miejsce (na Szczybno Kympa; Pszowicy będą wiedzieli;) i w mokrej po deszczu trawie przez trzy godziny razem z kilkoma osobami z naszej rodziny podziwiał ten niespotykany układ obu ciał niebieskich. Ja też tam byłam (zdążyłam na sam koniec), widziałam i do teraz nie wiem, co było piękniejsze - tranzyt Wenus czy szczęśliwa twarz Męża pełna zachwytu.
Filmik zapowiadający to zjawisko autorstwa mojego Michała możecie obejrzeć tutaj. Polecam! Muzyka wspaniała:






poniedziałek, 4 czerwca 2012

Post dla Lideczki

Wczoraj obchodziliśmy 1. rocznicę urodzin naszej Córeczki. Było bardzo uroczyście - Msza Święta, specjalne błogosławieństwo, przyjęcie w naszym domu, szesnastu gości, tort orzechowy, pyszne ciasta (kochanej Cioci), znakomite przystawki (autorstwa Mamy Chrzestnej Lidki; Kasiu, raz jeszcze dziękuję!) i wspaniała kolacja (przygotowana przez moją Mamę). Ja zajęłam się tylko sałatką warstwową (a i tak zamiast sałaty pekińskiej pokroiłam lodową przez pomyłkę) i przygotowaniem stołu.











KOCHANA CÓRECZKO!
NIECH CI BÓG BŁOGOSŁAWI W KAŻDYM DNIU TWOJEGO ŻYCIA!
JESTEŚ DLA NAS WIELKIM CUDEM.



Ps. Po tygodniu przygotowań wracam do blogowania. Zapominam o trzepaniu dywanów i gigantycznych zakupach, których nie da się unieść. Organizacja takich imprez z pewnością nie jest moim żywiołem. Wracam do siebie, do kredek i farb. Wkrótce nadrobię wszelkie zaległości blogowe. Buziaki:*