niedziela, 5 kwietnia 2015

Ciemnica i Boży Grób w Pszowie 2015


Kochani!

Już dawno nie przeżyłam tak intensywnych tygodni. Praca, praca i na dodatek jeszcze praca... czasem sen pomiędzy. Tak to wspominam.
Ale nareszcie mam Święta - prawdziwe, duchowe, radosne i... takie Boże!

Jestem szczęśliwa. Ciemnica i Grób Boży gotowe. Wszystko się udało, Rodzina nie zawiodła, wielu pochwaliło. Mogę z pokojem w sercu wziąć oddech, napić się kawy i poczytać nowego "Gościa Niedzielnego":)

Jeśli macie ochotę obejrzeć fotorelację z przygotowań dekoracji kościelnych (a w tym roku było nam dane robić je po raz dziesiąty! kiedy to przeleciało?), zapraszam:




Ośmielę się napisać, że Ciemnica wyszła naprawdę dobrze. Skromna, wymowna, odpowiednia do okazji. Lidzia przy święceniu pokarmów wykrzyknęła: "Mamo, to ty malowałaś!"






W piątek raniutko, o 5.30, w bazylice zawrzało:







Tata, Mąż, Brat, a potem też Mama pomagali mi w przygotowaniach. Bez nich sama nigdy bym nie dała sobie rady, to jest chyba oczywiste:)

Efekt finalny z dekoracją kwiatową wykonaną przez panie z kwiaciarni pszowskiej jest taki:










Korzystając z okazji
pragnę złożyć Wam
najszczersze życzenia wielkanocne:

niech Chrystus Zmartwychwstały
błogosławi Wam w każdym czasie,
niech Wam zawsze sił do życia dodaje
Jego Obecność




niedziela, 22 marca 2015

Konie w galopie na ścianie. Małe artystki



Kochani,

lubię nowe wyzwania. Ściana w pokoju o szerokości sześciu metrów i wysokości jednego metra należała do jednych z ciekawszych. Miałam na niej namalować konie w biegu - tylko kontur, lekki zarys, żeby nie było zbyt ciężko, zobowiązująco. Zrobiłam to wczoraj.
Malowidło pasuje kolorystycznie do wnętrza, jest dość dynamiczne i czuć w nim oddech, jeśli wiecie, co mam na myśli.





Ola z Jastrzębia Zdroju, trzecioklasistka, wielka miłośniczka koni, wspaniale jeżdżąca na kucyku była z dekoracji ściennej bardzo zadowolona.








Ola zostawiła też na ścianie swój ślad: wzięła mój pędzel z farbą i raz, drugi, trzeci chlapnęła pod końskie kopyta:




Było mnóstwo frajdy!
Na prośbę Oli prezentuję też Wam piękne roślinki z jej pokoju - hiacynta Patryka i paprotkę Paprot:)







***


Znam jeszcze jedną małą, śliczną artystkę - Jessikę z Raciborza. Prezentuję tu Wam jej osobę:



Dziewczynka kapitalnie rysuje od ręki z obrazka. Przy regularnych ćwiczeniach wyrośnie nam niezła artystka:)


Tyle moi Drodzy na dziś. To był długi, pracowity tydzień. Szczęśliwie się składa, że kolejny zapowiada się nie mniej pracowicie...

niedziela, 15 marca 2015

W Ogrodzie Oliwnym



Kochani,

tak wygląda nasz nowy, wielkoczwartkowy "projekt", jakby to powiedziała Lidzia.
Anioł pocieszający Pana Jezusa w Getsemani.
Malowidło wykonane w trzy wieczory akrylami na piance pod panele podłogowe. Maluje się na niej lepiej niż na płótnie:
















Praca jest
lekka, bo ma wisieć na materiale;
duża, bo ma wisieć w kościele;
delikatna, szkicowa, wymowna.
Ma mówić o wielkiej tajemnicy wiary...
Nawiązuje do XIX-wiecznego obrazu Carla Blocha, malarza duńskiego, słynnego z cyklu akademickich scen z życia Chrystusa.



***


Kochana Olu!
Dziękuję Ci w imieniu Lideczki za niesamowitą niespodziankę! Dzięki Tobie mamy w domu ogrom radości:)))






Z najlepszymi życzeniami dobrego, owocnego tygodnia,
Monia

piątek, 6 marca 2015

Anusia w brązach. Odbicia



Kochani!

Dziś króciutko, bo czeka mnie mnóstwo pracy...
Oto portret bardzo urodziwej dziewczynki z Krakowa o niesamowitej głębi spojrzenia:




W oczach Anusi odbija się jej tata, robiący córeczce zdjęcie:)

Portret formatu nieco mniejszego niż A3, wykonany brązowymi kredkami, ołówkiem i białą pastelą.













***



Nie mogłam się powstrzymać przed uchwyceniem tego widoku:




Niby nic takiego. Uwielbiam jednak światło - zawsze i wszędzie. I jak w brudzie ziemi (dosłownie, bo to ściek z kopalni płynie przez nasze Doły) odbija się niebo:)


Dobrego weekendu!

sobota, 28 lutego 2015

Morze, prace wielkopostne, Kraków


Kochani,

wiecie, ile zaległości nazbierało się przez te dwa tygodnie, kiedy mnie tu nie było?!

Powstał obraz, który pani Marta z Płocka zamówiła na wzór tego, który wcześniej wykonałam dla pana Michała z Rudy Śląskiej:








Dziewczynka, córka pani Marty, dumna jest z tego, że ma własny obraz:)




 ..................................................................



Zaczął się Wielki Post, więc u nas robota wre. Grób Boży 2015 to będzie nasz wspólny rodzinny - dziesiąty już! - projekt. Najbardziej pracowicie jest u Taty w garażu:





Warsztat potem przenosi się do mnie i ogólnie wygląda to mniej więcej tak:



Znacie mnie już na tyle, że wiecie, iż taki widok na Staffa 23a nikogo nie dziwi...
Ale słowo daję, dziś były porządki i jest ultraczysto. Naprawdę!

Lidzia nam też pomaga. Z "belek dachowych" układa, jak twierdzi, palenisko:




przy którym potem się grzeje:




Kiedy maluję razem z Lidką słyszę:

- Mamo, podoba mi się. Ty malujesz tak realistycznie... Ale to ja maluję prawdziwe arcydzieło!

Oto dowód:
















Uchylam więc rąbek tajemnicy. Jeszcze bardzo roboczo:




Po pracy mamy czas i ochotę na zabawę. Lidka po kąpieli, czyli hobbit powraca:





..................................................................



Niedawno pozwoliliśmy sobie odwiedzić nasz kochany Kraków.
Michał przywiózł z podróży garść ciekawych fotografii:


 fot. M. Witek


 fot. M. Witek


 fot. M. Witek


 fot. M. Witek


fot. M. Witek

Uff, daliście radę przebrnąć przez ten post?

Następnym razem będzie krócej! Dobrej niedzieli:)