piątek, 17 stycznia 2014

Ilustracje Marty, a poza tym jemy zsiadłe mleko!



Witajcie!

Najzwyczajniej w świecie zapomniałam o tym, że dziś obiecałam Wam post "kameralno-kobiecy" (a skądinąd wiem, że już na niego czekacie:). Mam jednak ważny powód do tego, by pisać o czym innym.
Moja bardzo dobra znajoma z czasów studiów, Marta, przesłała Lidce książeczkę w prezencie: Dziecięcy Orszak Baranka ks. Tadeusza Kiersztyna. Wykonała do niej cudowne ilustracje:








                                                                                                                                                            ilustracje: Marta Baron



Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła Wam pokazać niesamowite anioły z ceramiki, które Marta wykonuje, a które cieszą się wielkim zainteresowaniem.
Martusiu, Lidzia dziękuje Ci bardzo za tę wspaniałą pamiątkę i mówi, że chce malować jak jej Ciocia;)


A co do Lidki, dziś odnieśliśmy sukces! Córeczka zjadła prawie całe pięć łyżek zsiadłego mleka. Wiecie, ile wymagało wysiłku skłonić do tego takiego niejadka? Musiałam raz po raz opowiadać Jej o zimie w Dolinie Muminków, o tym, jak Małą Mi zamroziła Lodowa Pani, a Muminek odratował.



A oto uśmiechnięty dowód:




... i nowe rybki do naszego pięknego akwarium:



Wspaniałego, bezstresowego weekendu, Kochani!

PS. Kobietki, obiecany post to już na pewno będzie ten kolejny!!! ;)

sobota, 11 stycznia 2014

Ot tak, po prostu



Witajcie!


Od bardzo długiego czasu zdarzyło mi się nie wiedzieć, co Wam chcę napisać. Ten post jest z tych "niecelowych". Ale czy wszystko musi prowadzić do jakiegoś finału i być dopięte na ostatni guzik?

Niech więc jest, jakie jest - złapane w locie, między schodami a progiem, w chwili odsunięcia na bok wszystkich najważniejszych spraw na świecie, bez dodanych znaczeń, proste do bólu. Zwykłe. Piękne...





KASIA N., co Ty na to? :)




O ile zdarzy mi się nie skończyć na czas kolejnego portretu, to w następnym, "bez-konkretnego-pomysłu" poście pokażę Wam moje małe, pachnąco-błyszczące, kobiece skarby (takie w sam raz w moim powoli odnajdywanym stylu). Brzmi kusząco? :)

Wspaniałej niedzieli!

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Marta



Kochani!

Znacie Martusię? Nie! Koniecznie poznajcie - Jej piękne roześmiane oczy, delikatne rysy twarzy i urocze kiki-riki ;)


                                                                     format A3, ołówki 2H-8B


Jak to się mówi: kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat! Prawda?

Trzymajcie się ciepło!

sobota, 4 stycznia 2014

Portret na pamiątkę



Witajcie Drodzy w pierwszych dniach 2014 roku!


Dziś w poście przygotowałam portret, który jest dla mnie bardzo szczególny. Przedstawia młodą, piękną kobietę o roziskrzonych oczach, cudownie uśmiechniętą... już nieżyjącą...
O Pani Bronisławie Brewińskiej pisałam TU. Rysując portret, wpatrywałam się w oblicze, którego nie będę miała szansy zobaczyć, a które z racji tego, co robię, znam prawie na pamięć - zarys oczu, linię brwi, kształt nosa, wykrój ust, kosmyk włosów. To bardzo głębokie, wzruszające przeżycie.
Zobaczcie efekty pracy:


na gorąco, ze stanowiska pracy

Portret rysowałam ołówkami, gł. HB i 8B, a także węglem. Jest formatu A3. Dysponowałam zdjęciem legitymacyjnym Pani Bronisławy, więc cała trudność polegała na prawidłowym przeskalowaniu proporcji.









Monice, która portret zamówiła, bardzo się spodobał. Będzie pamiątką Mamy, którą od zawsze nosiła w sercu, a która odtąd będzie się do Niej także uśmiechać z portretu.

Dobrego sobotniego wieczoru i wspaniałej niedzieli!

niedziela, 29 grudnia 2013

Spot o "Sercem..." z sercem. Działo się... 2013.


Kochani!

Chciałam Was najgoręcej zaprosić do obejrzenia filmiku o... mnie :) Mój Mąż, Michał, z różnych kadrów jak z kolorowych kamyków "poskładał" taki piękny ruchomy obraz o tym, co kocham. Mam nadzieję, że ta opowieść tak samo jak mi, i Wam się spodoba. A Ci, którzy mnie i naszej Córeczki nie znają osobiście, będą mieli teraz okazję obejrzeć w zbliżeniu;)

Miłego oglądania!






A w odchodzącym 2013 r. działo się w "Sercem Malowane":


PORTRETOWO




TYPOGRAFICZNIE




WSZELAKO




Wszystkim moim drogim Czytelnikom, wiernym Kibicom, blogowym i pozablogowym Przyjaciołom, Zamawiającym portrety i nie tylko, Ludziom, którym zawdzięczam wzruszające spoty reklamowe, niezmiennie mnie zachwycający wygląd mojej strony autorskiej, niesamowite zdjęcia w tytule i na końcu tego bloga, plakat, wizytówki, cudowne drewniane wyroby, które miałam szczęście dekorować bardzo dziękuję za kolejny, pracowity i twórczy, wspólny rok!
Oby kolejny był jeszcze lepszy dla nas wszystkich:)

Przyjmijcie najlepsze życzenia samych wspaniałych, szczęśliwych chwil w Nowym 2014 Roku! Niech nikomu nie zabraknie tego, co w życiu najważniejsze - Miłości (sami wiecie, co pod tym pojęciem rozumiem). Wszystko inne - dobre, szlachetne, wielkie - niech Wam do tego zostanie dodane!

Do napisania!

środa, 25 grudnia 2013

Portret Borysa w sepii



Witajcie w ten świąteczny, piękny czas!


Obiecałam Wam pokazać portret chłopczyka w sepii. Więc jego niesamowite oczy na początek:




I nieśmiały, delikatny uśmiech:




Przedstawiam Wam poniżej Borysa w całej portretowej okazałości:




Monika, która zamówiła portret chciała, by wykonać go w sepii. Przydały mi się brązowe kredki i pastele, ołówki również. Początkowo miałam wrażenie, że nie podołam całej gamie kolorów ziemi, które miałam do wyboru. Cienie wokół oczu wychodziły nieciekawie, były żółtawosine i bardzo zimne. Szczęśliwie jednak udało się wybrnąć z tych kolorystycznych tarapatów poprzez wielokrotne nakładanie odmiennych brązowych warstw.
Źrenice zrobiłam ołówkiem 8B, tęczówki różnymi odcieniami brązów, a ciemniejsze partie na cerze pociągnęłam dodatkowo grafitowym pyłem, stąd brąz w portrecie jest raczej subtelny, nie narzuca się tak bardzo.
Pokochałam też mój pędzelek z miękkiego włosia, który coraz częściej okazuje się być niezbędny przy rysowaniu portretów. Nie wspomnę nawet o starym dobrym nożyku do tapet, bez którego pomocy nie zrobiłabym gumką tak precyzyjnych białych pociągnięć w okolicach brwi czy na dolnej powiece.
Muszę też podkreślić, że zdjęcie przesłane przez Monikę było świetne pod względem jakości, co przełożyło się w sposób oczywisty nie tylko na komfort mojej pracy, ale i na efekt końcowy.


A oto próba generalna przed oddaniem pracy:



Mama Boryska dostanie portret Synka w prezencie świątecznym. Ciekawa jestem, czy Jej się spodoba.

Drodzy Czytelnicy, świętujcie, wypoczywajcie, cieszcie się sobą nawzajem. Ja też tak robię:)

sobota, 21 grudnia 2013

"Czyste" szaleństwo!



Witajcie Kochani!



Ostatnio mnie powalił ten widok:



morze pierniczków...
a w tym wszystkim moja Mama:








Jak Ona te masy ujarzmiła?!?












A teraz wszystko to będziemy JEŚĆ!


***






Wielu Łask od Bożej Dzieciny dla Was, moi Mili i waszych Bliskich!
Niech to będzie dobry, spokojny, owocnie wykorzystany świąteczny czas:)

Do zobaczenia wkrótce! Mam Wam do pokazania pewien portret w sepii;)

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Ja w kalendarzu i Pepsi na plakacie


Witajcie Kochani!

Dziś przedstawiam Wam fragmenty świetnie pomyślanego i pięknie wydanego kalendarza na rok 2014, gdzie na każdy miesiąc przypada charakterystyka wybranego śląskiego bohatera. Pan Michał Brewczyk, prezes Stowarzyszenia Pomocy Chorym na Stwardnienie Rozsiane Pro Bono, jest jego pomysłodawcą. Szczęśliwym trafem miałam przyjemność skreślić parę słów o Matce Bożej Pszowskiej na grudzień. Tym samym moje nazwisko znalazło się obok nazwisk takich osobowości jak na przykład Rafał Ziemkiewicz, który pisał o Kossak-Szczuckiej.







Raduje mnie ten fakt ogromnie:)



***


Pamiętacie Pepsi? Mój Brat wykonał plakat z Nią właśnie w roli głównej, który promuje Powiatowy Konkurs Artystyczny (z zakresu historii sztuki). Jestem jego organizatorką. Dzięki burzy mózgów, jaką urządziłam z moim Mężem, powstała wdzięczna nazwa dla konkursu: Piątka dla Sztuki. Starosta Powiatu Wodzisławskiego, chwaląc dobrą inicjatywę, objął pomysł swoim patronatem. Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko zacząć działać!:)






Wszystkiego dobrego dla Was w tym tygodniu!

sobota, 14 grudnia 2013

Portret Wojtka, napis TPP i miłego sprzątania początki


Witajcie!

Blog odłogiem leży. Mój szumny plan, by pisać po trzy posty na tydzień padł i podnieść się nie umie, jak ja z łóżka w sobotę o 5:40. Wracam tu na moment, bo potrzebuję tego blogowego, bezstresowego oddechu. Chcę Wam pokazać małego przystojniaka - Wojtusia, którego Ciocia mieszka w Holandii i stamtąd zamówiła u mnie ten portret (niejeden zresztą;). Pracę, będącą prezentem dla Mamy Wojtka, mogłam wręczyć sama, bo jak się okazało, mieszka o rzut beretem:








Wczoraj zrobiłam gazetkę szkolną, którą mam nadzieję Wam pokazać jeszcze przed Świętami oraz ukończyłam napis na sosnowej desce, który już wisi przy wejściu do siedziby Towarzystwa Przyjaciół Pszowa:







Kiedy kończę lekcje w podstawówce i liceum, i kiedy wypada mi dzień wolny w muzeum, kiedy robię sobie przerwę w rysowaniu, malowaniu, sprawdzaniu prac klasowych i blogowaniu, kiedy Lidka jest nakarmiona i wykąpana i akurat złoży się szczęśliwie, że jeszcze nie zasypiam na stojąco, jest czas na porządki świąteczne. Powoli więc kończę czyszczenie kafli w łazience. Nasza kuchenka też się zrobiła bardziej przejrzysta, pastelowa. Gdzieniegdzie pojawił się akcent świąteczny. Rzućcie okiem na te przedświąteczne postępy:
















Kochani, dziękuję Wam za odwiedziny! Szczególnie zaś dziękuję za wszystkie komentarze. Czytam je, uśmiecham się, czuję się zdopingowana do dalszej pracy. Wybaczcie, że z odpisywaniem i podczytywaniem Waszych blogów ostatnio mam spore zaległości. Już wkrótce to nadrobię...:)

Trzymajcie się najcieplej!!!

niedziela, 8 grudnia 2013

Zaczytana po uszy


Witajcie moi Mili!

Od dawna noszę w sercu zamiar, by podzielić się z Wami treściami, które dla mnie są szczególnie bliskie, po które sięgam zwłaszcza wtedy, kiedy mi trudno z różnych względów. Słowa krzepiące, elektryzujące, coraz głębsze z każdym moim "zaczytaniem", bardzo, bardzo wzruszające. Po nich serce bije szybciej:






"
              - Dnia końca - rzekł - nie zna nikt poza Ojcem. Musicie czuwać. Jak błyskawica przyjdzie Syn Człowieczy, jak złodziej wkradnie się do domu nocną porą, przed pianiem kogutów. Módlcie się więc i czuwajcie (...) Czuwajcie, lecz nie trwóżcie się...
               Mimo Jego pocieszających słów milczeliśmy przygnieceni okropnością wizji, jaką przed nami rozpostarł. Nagle w ciszy rozległ się drżący głos Szymona:

               - A Ty, Panie, gdzie będziesz wtedy?
           






               W odpowiedzi uśmiechnął się lekko. Słońce zapadło za zębaty mur świątyni i tylko jego promienie leżały smugami na stygnącym niebie. Otoczony aureolą kształt Przybytku skamieniał w czarną bryłę. Powiał wiatr. Zachrzęścił liśćmi oliwek i znowu rozpłynął się w ciszy.
             






               Jego odpowiedź spłynęła na morze naszego lęku strugą oliwy. Można by pomyśleć, że On po to niepokoi, by ujrzawszy nasz strach tym skuteczniej odpędzić go jednym swym słowem. Jak wtedy, na morzu. Choć to, co powiedział, odnosiło się tylko do Szymona, każdy z nas odetchnął lżej w niejasnym poczuciu, że jest to także odpowiedź na niepokój jego serca. 
Padły słowa ciche, lecz drgające taką siłą, jakby nie miały nigdy ucichnąć:

                - Tam, gdzie ty będziesz, Piotrze...
                                                                                                                                  "




fragm. książki
Jana Dobraczyńskiego
Listy Nikodema



Te słowa smakują wybornie. Czyż nie?
Kiedy pewnej słonecznej jesiennej niedzieli fotografowałam nasz berberys, wiedziałam, że przyjdzie czas na ten post, te słowa, te obrazy...





***

A w "PeeSie" zamieszczam spóźniony krótki przegląd ubiegłego miesiąca:




Pięknego tygodnia pełnego radości, ciepła mimo zimowej aury i ufnego oczekiwania na Cud Narodzin Boga!
Najserdeczniej Was pozdrawiam!