sobota, 4 maja 2013

O dwóch takich łowcach astro





na kopcu w Syrynii, podobno świetne miejsce do obserwacji


Witajcie!

Mimo że wczorajsza deszczowa pogoda nie sprzyjała wypadowi w góry, wyruszyliśmy w podróż, bo naszym celem był Zwardoń leżący blisko granicy polsko-słowackiej. W zasadzie nawet nie chodziło tu o wycieczkę krajoznawczą, ale o uczestnictwo w swego rodzaju briefingu czy wykładzie połączonym z prezentacją dotyczącym najogólniej pisząc fascynacji nocnym niebem.
Po występie w zacnym gronie członków Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii i forum AstroCD rozległy się gromkie brawa. Ze łzą w oku sama oklaskiwałam prezentację mojego Męża Michała i naszego Przyjaciela Dawida, którzy właśnie są twórcami projektu Astrohunters. Nawet Lidzia podbiegła do Męża i nie wiedząc za bardzo w czym rzecz, zaczęła krzyczeć: "O, Tatka, mój Tatka!"
Dawid zaprezentował moduł służący do sterowania systemem grzałek w teleskopie, który sam zaprojektował i wykonał oraz pokazał, jak można oświetlić przyrządy umożliwiające obserwacje nocnego nieba i astrofotografię (a byście widziały, co Dawid ma w garażu, drogie Blogerki! kiedyś może pochwalę się jedną garażową zdobyczą;). Gwoździem programu był trailer, czyli oficjalny zwiastun projektu wykonany przez mojego Męża z wykorzystaniem zdjęć Dawida i Jego Żony, Jagody. Możecie go obejrzeć poniżej (warto podkręcić głos!):


Po więcej informacji dotyczących projektu zapraszam tu: klik!

Obie z Jagodą dostałyśmy oficjalne wyrazy uznania i podziękowania za dopingowanie naszych Mężów i znoszenie ich "zarwanych nocek";)

Życzę Im, aby pasja, z którą tworzą teraz takie niesamowite rzeczy, była źródłem nieustannej satysfakcji i siłą napędową dalszych działań naukowo-popularyzacyjnych, a zainteresowanie i ciekawość innych ludzi, z którymi spotkała się do tej pory ich działalność, osiągały coraz większe rozmiary! 
Wielu sukcesów, Michale i Dawidzie!!!

A Was gorąco pozdrawiam, mili Czytelnicy!

PS. Jeśli jesteście zainteresowani Astronomicznymi Pokazami Nieba, mogę Was na bieżąco informować o miejscu i czasie, w jakich będą one organizowane. Ludzie z Maciowakrzy coś już o tym wiedzą!;D






czwartek, 2 maja 2013

Moje narzędzia



Witajcie!

Pogoda w ten weekend nie sprzyja wyjściom, sprzyja natomiast pracy. Wszak wczoraj mogłam celebrować w pełni swój pracoholizm;) Z tej okazji powstał portret, który być może pokażę Wam w najbliższą niedzielę. Zanim jednak to nastąpi, do tego czasu musi powstać kolejny, a potem jeszcze jeden... Mam tyle zleceń, że dla mnie jest to oszałamiający wynik, a najbliższe już na horyzoncie!
W międzyczasie pochwalę się Wam kilkoma bardzo prostymi narzędziami, dzięki którym powstają rysowane przeze mnie wizerunki ludzi.

Są to więc przede wszystkim świetne ołówki (szkoda, że 8B łamie się przy każdym temperowaniu):



Mam też gumkę chlebową z moimi własnymi autorskimi liniami papilarnymi, która jest niezastąpiona przy zbieraniu nadmiaru grafitu z kartki:


Przydatna jest również zwykła gumka szkolna i nożyk, którym można ją precyzyjnie przycinać; sprawdza się przy rysowaniu cienkich białych włosków:


Mam też prawdziwy rarytas, który był od dawna obiektem moich poszukiwań: biały żelopis. Bez niego moje portrety "nie żyją" - doskonale można nim oddać błyski światła na skórze i włosach oraz bliki w oczach. Trudno go dostać, a niestety schodzi jak woda;)


Sporadycznie używam też czarnego cienkopisa (0.3 i 0.1), jeśli stwierdzę, że czerń najczarniejszego ołówka nie jest zadowalająco głęboka:


Zawartość temperówki widocznej obok jest non stop opróżniana, bo delikatne ultracienkie kreski można uzyskać tylko za pomocą prawdziwego "ostrza"! ;D
A! No i pędzle są niezwykle użyteczne do ołówkowych portretów. Dlaczego? Ja nie rozmazuję cieni na twarzy palcami (zdarza się, że bokiem dłoni, ale raczej przypadkowo), bo zostają plamy, które wyglądają jakby były tłuste. Pędzle w tej roli spełniają się znakomicie!


Do rysowania używam bloków firmy Canson, ale muszę jeszcze poeksperymentować z ich ziarnistością, bo jeszcze wychodzą mi pory spod warstw cieni...

Lideczka śpi, więc zaraz zaczynam kolejny portret. Już nie mogę się doczekać!

Jeszcze zanim to nastąpi, pochwalę się bransoletką, która niezmiernie przypadła mi do gustu, a którą wykonała moja uczennica, Marta z klasy drugiej LP:


Łażę w niej prawie co dzień, bo jest utrzymana w takim letnim, morskim klimacie, przypomina mi o wakacjach (tuż, tuż!), wolności i swobodzie:)


Cudownego czasu bez względu na pogodę! Pa!

wtorek, 30 kwietnia 2013

Kwiecień w obrazkach






Witajcie już prawie majowo!


U mnie pod koniec miesiąca jest tak, jak widać na załączonym obrazku:
dużo błękitu, głowa w chmurach, trochę zieleni, więcej nadziei.
Są pędzle, kwiaty, światło.
Istna mieszanka - rozpoczęte wątki, droga przed sobą, pomysłów bez liku i motyle w brzuchu z tego wszystkiego.
Niech i tak będzie:)))

Życzę Wam niezapomnianych chwil i cudownych wrażeń na czas pierwszych majowych dni!
Do napisania wkrótce, może już tym razem z konkretnym portretem we wpisie! ;D

piątek, 26 kwietnia 2013

Piątek :)

Witajcie!

Dziś krótko i na temat:


Zapowiada się pracowity wieczór i zabiegana sobota. Mam duuuużo rysowania, więc ostrzę ołówki i do dzieła!
A Wy odpoczywajcie:)


środa, 24 kwietnia 2013

Topografia mojego serca




Witajcie Kochani!

Ucieszyłam się niezmiernie Waszym odzewem na wczorajszą prośbę scharakteryzowania mojej osoby i bloga "Sercem malowane". Ze ściśniętym ze wzruszenia gardłem czytałam po kilka razy każdy komentarz. Założyłam, że nie będę na nie bezpośrednio odpisywać, ale za to dzisiejszy post będzie właśnie taką odpowiedzią  i zarazem podziękowaniem dla Was. 
Zaskoczyło mnie to, z jaką perfekcyjną trafnością pisaliście o rzeczach, które są mi bliskie, do których mam sentyment, z którymi się Wam kojarzę. Kilka dni wcześniej usiadłam przy stole z zeszytem i długopisem w ręku i wykonałam dla siebie taką mapę mentalną, która miała być moim wyobrażeniem o mnie samej, o moich zachwytach, myślach i pasjach.
Co się tam znalazło:

wielki błękit - kojarzy mi się z niebem, pojętym jako przestrzeń duchowa i wolnością
http://foto.recenzja.pl  autor: Ginamiel

biel (co akurat nie musi odzwierciedlać mojego stanu ducha, jest preferencją kolorystyczną)


kolory ziemi - są takie zwykłe, skromne, jak habit franciszkański


kredki - ich zapach i możliwości artystyczne, jakie dają

pędzle i farby, a właściwie dużo farb akrylowych i dużo różnych pędzli

historia, którą tworzą ludzie, pozostawione przez nich dobro; korzenie, tradycja, spuścizna

kocham światło - lubię jak jest jasno, pogodnie, jak wszystko oblane jest światłem takim ciepłym, kojącym (stąd moja wieczna niechęć do firan)

dal, bezkres, bezmiar, przestrzeń, przestworza, powietrze, wiatr - nic, co może kojarzyć się z klaustrofobią (dlatego nigdy nie założę czapki; mam wrażenie, że mnie ogranicza)

niebo, chmury, majestat, wielkość

to, co jest daleko, za horyzontem, a czego nie widzę mnie fascynuje

to, co jest we wnętrzu, schowane głęboko, ukryte

zabytki prawie w każdej postaci, choć moją wielką miłością są stare kościoły, najbardziej te mało znane, a im starsze, tym lepiej

sztuka zdobnicza, stare księgi, odręcznie pisane

wąskie uliczki, w których można się zgubić, pranie na sznurze między domami, pelargonie w oknach, drzewka oliwne w donicach, latarenki

wszystko to, co oddaje klimat śródziemnomorski, jego szlachetne piękno, feerię barw, soczystość, pełnię życia i smaków, zachwyt przeszłością, cieniste zakątki, ruiny

na mojej mapie znaleźli się też ludzie, ich życie, radości, troski, marzenia, oczekiwania

i dzieci małe i duże, z którymi uwielbiam wprost przebywać, dzięki którym czuję, że warto się starać, warto walczyć o jakość życia, o przyszłość, nawet jeśli wydaje się to koszmarnie trudne 

Dobrze żeście mnie rozgryźli, co? Wiele z tego, co napisałam powyżej zostało wspomniane w Waszych ocenach. Niemniej mogłabym do całości po kilku chwilach namysłu dodać jeszcze moje uwielbienie do:

Włoch, języka włoskiego, kultury, zabytków, miast, makaronów (Avreo, Ty wiesz!:)

witraży, które są dla mnie uobecnieniem Bożej Światłości, zapowiedzią Raju

książek, książek, książek - jak dobrze, że są książki!!! wiecie, że kto czyta, żyje podwójnie?

deszczu padającego, gdy ja jestem w domu i mogę na przykład... nie, nie sprzątać! czytać książki :)

z kawą pod ręką, to chyba jasne :)

Jest jeszcze tyle rzeczy, miejsc, uczuć, o których chciałoby się napisać, ludzi, których imiona zachowam dla siebie. Niech to wystarczy...

Bardzo pomogliście mi ostatnimi wpisami. Dzięki Wam powoli nadaję kształt swoim marzeniom i już wiem, jak to, co pragnę urzeczywistnić ma wyglądać.
Dziękuję każdemu z Was:
Kasi N., Ar_nice, Lawendowej Pannie, Jagodzie, Dawidowi, mojej Koleżance ze szkoły podstawowej (proszę, napisz, kim jesteś; umieram z ciekawości:), Sylwii, Paulince tj. Carmi Beautil z klasy Ia (która sama zresztą prowadzi bardzo ciekawy blog), Avrei, Justynce, RedBullowi i mojemu najlepszemu Michałkowi.
Podzielę się tym z Wami wkrótce. To będzie kwestia dwóch, trzech miesięcy.

Moi Drodzy, dużo sił i pogody ducha na pozostałą część tygodnia!
Jak dobrze, że jesteście!!!


Z OSTATNIEJ CHWILI:
właśnie znalazłam w internecie takie oto zdanie: "Tylko idiota ma porządek, geniusz panuje nad chaosem". 
Czyżby kolejne wytłumaczenie mojego bałaganiarstwa??? Nie wypowiadam się jednak w tej sprawie, żeby się niepotrzebnie nie narażać :D






wtorek, 23 kwietnia 2013

Nietypowa prośba

Witajcie!

Pilnie potrzebuję Waszej rady. 
Chodzi o udzielenie odpowiedzi na pytanie: z czym ja jako osoba oraz mój blog i to, co robię się Wam kojarzy? Jak mnie postrzegacie? Chodzi o konkretne przedmioty, symbole, kształty, kolory, które mogłyby mnie jakoś wyrazić.
Mogę spróbować sama się z tym zmierzyć, ale Wy, moi Czytelnicy, jednak macie jakieś wyobrażenie o mnie i cenne będą dla mnie Wasze sugestie. Projektuję coś w głowie (na razie) i liczę na pomoc:) Potem się tym z Wami podzielę. 
Piszcie szczerze:) Wszystko przyjmę na klatę, jakby to powiedzieli moi uczniowie;D 
Dzięki!!!


niedziela, 21 kwietnia 2013

Post na niedzielę

Witajcie w ten jasny, pogodny dzień!

Dziękuję Wam za tak liczne odwiedziny w moim "malowanym sercem" świecie. Cieszy mnie bardzo, że chętnie tu zaglądacie:) To mnie bardzo motywuje.
Dzisiaj chcę Wam pokazać nie do końca swoją pracę, bo ja tylko przygotowałam szablon liter i zajęłam się złotymi dodatkami. Całość jest dziełem mojego niezastąpionego Taty, który oczywiście przez skromność na pewno by zaprzeczył ;) 



Lubię z moim Tatą współpracować, bo jest człowiekiem bardzo kreatywnym i pracowitym. Wspólnie wymyślamy kształt dekoracji i nadajemy im treść, choć bywa, że przy omawianiu różnych kwestii mamy odmienne zdania i wtedy dochodzi do spięć, kiedy żadne z nas nie chce ustąpić. Przypuszczam, że dzieje się tak dlatego, że jesteśmy po prostu do siebie podobni:) Zawsze jednak udaje się nam dojść do porozumienia:)
No i gdyby nie Tata nie mogłabym ostatnio tak swobodnie buszować po hurtowni dla plastyków, gdzie wymietliśmy wspólnie pół sklepu ;D



Zbliża się maj - czas Pierwszej Komunii Świętej. Tata zaoferował pomoc siostrze zakonnej, która zajmuje się wystrojem kościoła na tę uroczystość.


Zdjęcia fiołków, które co roku wokół naszego domu sadzi Ciocia, wykonał Tata.

Ja ze swojej strony w kontekście dzisiejszego wpisu chciałabym się z Wami podzielić fragmentem wiersza Romana Brandstaettera, który jest dla mnie wyjątkowy i ma niebywałą moc, którym można się stale ubogacać. Poeta tak pisze o Eucharystii:

„Ten chleb jest moim ciałem. Jedzcie go.
W tym chlebie jest materia wszystkich światów,
Jej początek i koniec.
W tym chlebie są samotne i puste przestrzenie,
Potem są przestrzenie zaludnione i szczęśliwe,
Potem umęczone i do mnie powracające
Takie jest moje ciało.
(...)
Spożywajcie moją przestrzeń jak chleb
I pijcie mój czas jak wino.
W nich jestem”
(R. Brandstaetter "Ostatnia Wieczerza")




Jest niedziela Dobrego Pasterza. Dziś była taka piękna Msza Święta! Kiedy wróciłam do domu, moja Córeczka obdarowała mnie maleńkim bukiecikiem fiołków. Teraz mam wiosnę w sercu i w kuchni :)




Wyjątkowo pięknej niedzieli Wam życzę! Ucieszcie się drobiazgami :)

piątek, 19 kwietnia 2013

Zamiast sukienki


Witajcie!

Parę dni temu planowałam w czasie zakupów nabyć wiosenną kurtkę i półbuty dla Lidki, sobie chciałam sprezentować trochę lżejsze wdzianko i wróciłam do domu z ... tubkami farb, serią ołówków o twardości od 8B do 10H i złotem do ikon. Ha, taka ze mnie matka! ;D





Już widzę oczami wyobraźni portrety nimi rysowane... hmm...

Ozłociłam się też:)




Folię kupiłam, bo marzy mi się klasyka gatunku - lśniące niematerialnym blaskiem ikony. Wspaniałe, oderwane od rzeczywistości. Malowany bezmiar. Muszę spróbować jakąś stworzyć.

W ramach porządków wiosennych odgruzowałam półkę z moimi szpargałami. Chcecie to widzieć? Mamo, jeśli czytasz te słowa, zamknij teraz oczy! :/


Czego u mnie nie ma? Hi hi:) Jest oczywiście więcej, ale daruję sobie z przyzwoitości, choć zasłyszałam jakiś czas temu, że chaos jest najwyższą formą porządku! ;) Ktoś to bardzo mądrze wymyślił!
Pędzle i farbki wystawiłam na parapet, bo doszłam do wniosku, że są to moje najładniejsze ozdoby.





Już słyszę słowa mojej bardzo porządnej Mamy: "No nieeee, cała Monia...".
Ale wiem, że i tak mnie kocha. Mamuś, dla Ciebie :*

 Jeśli do całości dodamy jeszcze zabawki Lidki, to nawet i ja nie ogarnę!



Dla jasności dodam, że buty w końcu kupiłam, więc nie straszcie mnie Rzecznikiem Praw Dziecka :D

Udanego weekendu! My jedziemy "polować na sarenki"!:D
Pa!