czwartek, 16 maja 2013

Skarby




Witajcie!

Piszę tego posta, żeby podarować Wam trochę słońca i zachwytu zwykłymi rzeczami oraz zaprosić do mojej "parapetowej" pracowni.  Dzisiejszy dzień zapowiada się bardzo pracowicie i gdybym zliczyła to, co mnie wkrótce czeka, to odechciałoby mi się śniadania, a jestem już głodna! Zaczynam więc ten dzień ufnie, razem z Wami, ciesząc się życiem, tym, co mam, co już za mną i co przede mną. Jestem we właściwym miejscu na Ziemi i we właściwym miejscu swojego życia:) Takiego dobrego poczucia i uśmiechu na cały dzień Wam również życzę!!!


A teraz do rzeczy:








Od Michała dostałam nieco przedwczesny (na własne życzenie)  piękny prezent urodzinowy:




Już widzę oczami wyobraźni te rozległe pejzaże toskańskie malowane moimi nowymi akwarelkami, z których każda jest wielkości paznokcia. Mam już odpowiedni do tego papier. Na ostatnim zdjęciu widzicie węgiel w ołówku do poprawienia jakości portretów, jak sądzę. Mam też białe pastele, fiksatywę (do utrwalania rysunków) i zapas gumek. Super, nie? ;D

Uciekam, bo praca czeka!!! Pa!

niedziela, 12 maja 2013

Portret Alicji

Witajcie!

Dziś pokazuję Wam obiecany portret dziewczynki, która właśnie za parę chwil przyjmie swoją pierwszą Komunię Świętą.


Format A3. Wykonany z takim samym zaangażowaniem z mojej strony jak portret Zosi.


Przy pracy doświadczyłam różnicy, jaka jest między rysowaniem z ostrego zdjęcia i ze zdjęcia, przy powiększeniu którego wychodzą piksele. W tym ostatnim wypadku trudniej i wolniej się pracuje i trzeba nieźle wysilić wyobraźnię, by "dopowiedzieć" to, czego nie widać na fotografii przy zachowaniu maksymalnego podobieństwa. Mam wrażenie, że efekt końcowy jest już inny. Warto więc zawsze postarać się o odpowiednią ostrość zdjęcia (to jest taką, która pozwala rozróżnić np. poszczególne włoski w rzęsach).

Jeśli chcielibyście zamówić u mnie portret swój lub kogoś bliskiego - męża, żony, dziecka, przyjaciół i sprawić komuś miłą niespodziankę, piszcie na adres mailowy: monim22@gmail.com. Równie dobrze mogę też narysować lub namalować całą postać, zwierzę, samochód lub motor ;D Na pewno nie pozostawię zgłoszenia bez odpowiedzi.

Życzę Wam radosnej niedzieli i dobrego wypoczynku! Do następnego razu!

piątek, 10 maja 2013

Perfekcyjna pani domu







Witajcie!

Post ten piszę w uznaniu dla Kasi, której pracowitości i perfekcjonizmu nie mogę się nachwalić. Za każdym razem, kiedy jestem u Niej w odwiedzinach, zastanawiam się, czy w Jej mieszkaniu kurz i nieład w ogóle bywa?





Mieszkanie Kasi i Jej Męża Rafała jest gustowne, jasne, eleganckie, urządzone z wielkim smakiem i poczuciem estetyki. Bardzo lubię tam przebywać i to nie tylko ze względu na pyszną kawę i ciasta, którymi jestem każdorazowo goszczona.




To tak wygląda przesympatyczna perfekcyjna Pani Domu:



Powyżej z Rafałem i swoimi Chrześniakami: Lidką i Błażejem.








Niedawno korzystając z zaproszenia na przyjęcie urodzinowe wprowadziliśmy pewien rozmach do Ich mieszkania;D


A Ciocia Kasia wykonała kilka pięknych fotek Lidzi uśmiechniętej:


 

Impreza naprawdę się udała: przemiłe towarzystwo, swobodna atmosfera, pyyyszne jedzenie, a to wszystko w stylowym otoczeniu. Lidka nie chciała wracać do domu! 
Ciociu Kasiu, Wujku Rafale dziękujemy! :D


A wracając do nas:
Ostatnio przyniosłam Wam, kochanym moim Czytelnikom, bukiet polnych kwiatów (najpiękniejszych na świecie niezapominajek!!!), bo chciałam Wam gorąco podziękować za wszystkie słowa uznania i komplementy, którymi żeście obdarzyli moją osobę i ostatni wykonany przeze mnie portret. Dodało mi to skrzydeł:)



Zapraszam Was znów wkrótce! Pokażę portret uśmiechniętej Alicji i opowiem historię pewnego kamiennego serca... szczęśliwie już mojego!!!
Cudownego weekendu!

niedziela, 5 maja 2013

Portret Zosi


Witajcie niedzielnie!

Chciałam Wam dziś pokazać obiecany portret. Tyle pisałam o moim wytężonym rysowaniu i "płonących" ołówkach, a efektów do tej pory nie było widać. O tym, że rzeczywiście mówiłam prawdę, a nie była to tylko "godka do szkubanio" możecie przekonać się poniżej: 


Zosię rysowałam na papierze formatu A4 ołówkami miękkimi i twardymi. Korzystałam z gumki zwykłej i chlebowej, białego żelopisu, czarnego cienkopisa i pędzelków (tego w kształcie wachlarza też, a wiem, że bardzo się Wam spodobał:).
Wykonując portret korzystałam ze zdjęcia:


Zosi nigdy osobiście nie poznałam, ale sądzę, że na pewno byśmy się polubiły:) Mam wrażenie, że rysowanie portretów skraca dystans między ludźmi.
Zosia dostała dziś ten prezent z okazji przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej.

Poniżej zestawienie, które dla mnie samej zawsze jest ryzykowne, bo wtedy wychodzą wszelkie ewentualne niedociągnięcia, a uwierzcie, że ja się ich zawsze dopatrzę (oczywiście, jak jest za późno!):


Tutaj z włosami trochę sobie pofolgowałam, bo doszłam do wniosku, że mogę się wykazać tą odrobiną fantazji ;)
Mama skomentowała rysunek następująco: "Monia, aż trudno uwierzyć, że kiedyś mówiłaś, że możesz wszystko rysować, tylko nie ludzi".
Rzeczywiście, wykonać dobry portret, podobny do modela, to trudna sztuka (stąd moja dawna niechęć), ale wykonać taki, który pokazywałby głębię wnętrza portretowanego, to sztuka o niebo trudniejsza. Wysiłek ten jednak się opłaca. Piękno oczu ludzkich jest przecież równie fascynujące co zapierające dech w piersiach, oszałamiające widoki morza czy gór.

Na koniec jeszcze pokażę Wam kilka detali:




Czy uważacie, że taki pomysł na prezent jest dobry?

U nas zapowiada się słoneczne popołudnie. Tego słońca i Wam życzę!

sobota, 4 maja 2013

O dwóch takich łowcach astro





na kopcu w Syrynii, podobno świetne miejsce do obserwacji


Witajcie!

Mimo że wczorajsza deszczowa pogoda nie sprzyjała wypadowi w góry, wyruszyliśmy w podróż, bo naszym celem był Zwardoń leżący blisko granicy polsko-słowackiej. W zasadzie nawet nie chodziło tu o wycieczkę krajoznawczą, ale o uczestnictwo w swego rodzaju briefingu czy wykładzie połączonym z prezentacją dotyczącym najogólniej pisząc fascynacji nocnym niebem.
Po występie w zacnym gronie członków Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii i forum AstroCD rozległy się gromkie brawa. Ze łzą w oku sama oklaskiwałam prezentację mojego Męża Michała i naszego Przyjaciela Dawida, którzy właśnie są twórcami projektu Astrohunters. Nawet Lidzia podbiegła do Męża i nie wiedząc za bardzo w czym rzecz, zaczęła krzyczeć: "O, Tatka, mój Tatka!"
Dawid zaprezentował moduł służący do sterowania systemem grzałek w teleskopie, który sam zaprojektował i wykonał oraz pokazał, jak można oświetlić przyrządy umożliwiające obserwacje nocnego nieba i astrofotografię (a byście widziały, co Dawid ma w garażu, drogie Blogerki! kiedyś może pochwalę się jedną garażową zdobyczą;). Gwoździem programu był trailer, czyli oficjalny zwiastun projektu wykonany przez mojego Męża z wykorzystaniem zdjęć Dawida i Jego Żony, Jagody. Możecie go obejrzeć poniżej (warto podkręcić głos!):


Po więcej informacji dotyczących projektu zapraszam tu: klik!

Obie z Jagodą dostałyśmy oficjalne wyrazy uznania i podziękowania za dopingowanie naszych Mężów i znoszenie ich "zarwanych nocek";)

Życzę Im, aby pasja, z którą tworzą teraz takie niesamowite rzeczy, była źródłem nieustannej satysfakcji i siłą napędową dalszych działań naukowo-popularyzacyjnych, a zainteresowanie i ciekawość innych ludzi, z którymi spotkała się do tej pory ich działalność, osiągały coraz większe rozmiary! 
Wielu sukcesów, Michale i Dawidzie!!!

A Was gorąco pozdrawiam, mili Czytelnicy!

PS. Jeśli jesteście zainteresowani Astronomicznymi Pokazami Nieba, mogę Was na bieżąco informować o miejscu i czasie, w jakich będą one organizowane. Ludzie z Maciowakrzy coś już o tym wiedzą!;D






czwartek, 2 maja 2013

Moje narzędzia



Witajcie!

Pogoda w ten weekend nie sprzyja wyjściom, sprzyja natomiast pracy. Wszak wczoraj mogłam celebrować w pełni swój pracoholizm;) Z tej okazji powstał portret, który być może pokażę Wam w najbliższą niedzielę. Zanim jednak to nastąpi, do tego czasu musi powstać kolejny, a potem jeszcze jeden... Mam tyle zleceń, że dla mnie jest to oszałamiający wynik, a najbliższe już na horyzoncie!
W międzyczasie pochwalę się Wam kilkoma bardzo prostymi narzędziami, dzięki którym powstają rysowane przeze mnie wizerunki ludzi.

Są to więc przede wszystkim świetne ołówki (szkoda, że 8B łamie się przy każdym temperowaniu):



Mam też gumkę chlebową z moimi własnymi autorskimi liniami papilarnymi, która jest niezastąpiona przy zbieraniu nadmiaru grafitu z kartki:


Przydatna jest również zwykła gumka szkolna i nożyk, którym można ją precyzyjnie przycinać; sprawdza się przy rysowaniu cienkich białych włosków:


Mam też prawdziwy rarytas, który był od dawna obiektem moich poszukiwań: biały żelopis. Bez niego moje portrety "nie żyją" - doskonale można nim oddać błyski światła na skórze i włosach oraz bliki w oczach. Trudno go dostać, a niestety schodzi jak woda;)


Sporadycznie używam też czarnego cienkopisa (0.3 i 0.1), jeśli stwierdzę, że czerń najczarniejszego ołówka nie jest zadowalająco głęboka:


Zawartość temperówki widocznej obok jest non stop opróżniana, bo delikatne ultracienkie kreski można uzyskać tylko za pomocą prawdziwego "ostrza"! ;D
A! No i pędzle są niezwykle użyteczne do ołówkowych portretów. Dlaczego? Ja nie rozmazuję cieni na twarzy palcami (zdarza się, że bokiem dłoni, ale raczej przypadkowo), bo zostają plamy, które wyglądają jakby były tłuste. Pędzle w tej roli spełniają się znakomicie!


Do rysowania używam bloków firmy Canson, ale muszę jeszcze poeksperymentować z ich ziarnistością, bo jeszcze wychodzą mi pory spod warstw cieni...

Lideczka śpi, więc zaraz zaczynam kolejny portret. Już nie mogę się doczekać!

Jeszcze zanim to nastąpi, pochwalę się bransoletką, która niezmiernie przypadła mi do gustu, a którą wykonała moja uczennica, Marta z klasy drugiej LP:


Łażę w niej prawie co dzień, bo jest utrzymana w takim letnim, morskim klimacie, przypomina mi o wakacjach (tuż, tuż!), wolności i swobodzie:)


Cudownego czasu bez względu na pogodę! Pa!

wtorek, 30 kwietnia 2013

Kwiecień w obrazkach






Witajcie już prawie majowo!


U mnie pod koniec miesiąca jest tak, jak widać na załączonym obrazku:
dużo błękitu, głowa w chmurach, trochę zieleni, więcej nadziei.
Są pędzle, kwiaty, światło.
Istna mieszanka - rozpoczęte wątki, droga przed sobą, pomysłów bez liku i motyle w brzuchu z tego wszystkiego.
Niech i tak będzie:)))

Życzę Wam niezapomnianych chwil i cudownych wrażeń na czas pierwszych majowych dni!
Do napisania wkrótce, może już tym razem z konkretnym portretem we wpisie! ;D

piątek, 26 kwietnia 2013

Piątek :)

Witajcie!

Dziś krótko i na temat:


Zapowiada się pracowity wieczór i zabiegana sobota. Mam duuuużo rysowania, więc ostrzę ołówki i do dzieła!
A Wy odpoczywajcie:)


środa, 24 kwietnia 2013

Topografia mojego serca




Witajcie Kochani!

Ucieszyłam się niezmiernie Waszym odzewem na wczorajszą prośbę scharakteryzowania mojej osoby i bloga "Sercem malowane". Ze ściśniętym ze wzruszenia gardłem czytałam po kilka razy każdy komentarz. Założyłam, że nie będę na nie bezpośrednio odpisywać, ale za to dzisiejszy post będzie właśnie taką odpowiedzią  i zarazem podziękowaniem dla Was. 
Zaskoczyło mnie to, z jaką perfekcyjną trafnością pisaliście o rzeczach, które są mi bliskie, do których mam sentyment, z którymi się Wam kojarzę. Kilka dni wcześniej usiadłam przy stole z zeszytem i długopisem w ręku i wykonałam dla siebie taką mapę mentalną, która miała być moim wyobrażeniem o mnie samej, o moich zachwytach, myślach i pasjach.
Co się tam znalazło:

wielki błękit - kojarzy mi się z niebem, pojętym jako przestrzeń duchowa i wolnością
http://foto.recenzja.pl  autor: Ginamiel

biel (co akurat nie musi odzwierciedlać mojego stanu ducha, jest preferencją kolorystyczną)


kolory ziemi - są takie zwykłe, skromne, jak habit franciszkański


kredki - ich zapach i możliwości artystyczne, jakie dają

pędzle i farby, a właściwie dużo farb akrylowych i dużo różnych pędzli

historia, którą tworzą ludzie, pozostawione przez nich dobro; korzenie, tradycja, spuścizna

kocham światło - lubię jak jest jasno, pogodnie, jak wszystko oblane jest światłem takim ciepłym, kojącym (stąd moja wieczna niechęć do firan)

dal, bezkres, bezmiar, przestrzeń, przestworza, powietrze, wiatr - nic, co może kojarzyć się z klaustrofobią (dlatego nigdy nie założę czapki; mam wrażenie, że mnie ogranicza)

niebo, chmury, majestat, wielkość

to, co jest daleko, za horyzontem, a czego nie widzę mnie fascynuje

to, co jest we wnętrzu, schowane głęboko, ukryte

zabytki prawie w każdej postaci, choć moją wielką miłością są stare kościoły, najbardziej te mało znane, a im starsze, tym lepiej

sztuka zdobnicza, stare księgi, odręcznie pisane

wąskie uliczki, w których można się zgubić, pranie na sznurze między domami, pelargonie w oknach, drzewka oliwne w donicach, latarenki

wszystko to, co oddaje klimat śródziemnomorski, jego szlachetne piękno, feerię barw, soczystość, pełnię życia i smaków, zachwyt przeszłością, cieniste zakątki, ruiny

na mojej mapie znaleźli się też ludzie, ich życie, radości, troski, marzenia, oczekiwania

i dzieci małe i duże, z którymi uwielbiam wprost przebywać, dzięki którym czuję, że warto się starać, warto walczyć o jakość życia, o przyszłość, nawet jeśli wydaje się to koszmarnie trudne 

Dobrze żeście mnie rozgryźli, co? Wiele z tego, co napisałam powyżej zostało wspomniane w Waszych ocenach. Niemniej mogłabym do całości po kilku chwilach namysłu dodać jeszcze moje uwielbienie do:

Włoch, języka włoskiego, kultury, zabytków, miast, makaronów (Avreo, Ty wiesz!:)

witraży, które są dla mnie uobecnieniem Bożej Światłości, zapowiedzią Raju

książek, książek, książek - jak dobrze, że są książki!!! wiecie, że kto czyta, żyje podwójnie?

deszczu padającego, gdy ja jestem w domu i mogę na przykład... nie, nie sprzątać! czytać książki :)

z kawą pod ręką, to chyba jasne :)

Jest jeszcze tyle rzeczy, miejsc, uczuć, o których chciałoby się napisać, ludzi, których imiona zachowam dla siebie. Niech to wystarczy...

Bardzo pomogliście mi ostatnimi wpisami. Dzięki Wam powoli nadaję kształt swoim marzeniom i już wiem, jak to, co pragnę urzeczywistnić ma wyglądać.
Dziękuję każdemu z Was:
Kasi N., Ar_nice, Lawendowej Pannie, Jagodzie, Dawidowi, mojej Koleżance ze szkoły podstawowej (proszę, napisz, kim jesteś; umieram z ciekawości:), Sylwii, Paulince tj. Carmi Beautil z klasy Ia (która sama zresztą prowadzi bardzo ciekawy blog), Avrei, Justynce, RedBullowi i mojemu najlepszemu Michałkowi.
Podzielę się tym z Wami wkrótce. To będzie kwestia dwóch, trzech miesięcy.

Moi Drodzy, dużo sił i pogody ducha na pozostałą część tygodnia!
Jak dobrze, że jesteście!!!


Z OSTATNIEJ CHWILI:
właśnie znalazłam w internecie takie oto zdanie: "Tylko idiota ma porządek, geniusz panuje nad chaosem". 
Czyżby kolejne wytłumaczenie mojego bałaganiarstwa??? Nie wypowiadam się jednak w tej sprawie, żeby się niepotrzebnie nie narażać :D