sobota, 30 maja 2015

Portret Michała w ołówku i morskie odmęty na dywanie



Moi Drodzy,

prezentuję Wam dziś portret Michała:









Lidzia na jego widok wzdycha: "jaki on piękny..." :)

A co do Lidki. Ostatnio wymyśliła nową zabawę. Z wiklinowego koszyka wyjęła wszystkie swoje zabawki i stwierdziła, że jest to statek. Był on niezbyt wygodny, więc za pomocą poduszek i pidżamy swojego tatusia poprawiła jego komfort. Wzięła część pluszaków i kilka gadżetów na pokład, bo w razie ataku rekinów pływających w morzu (dywan) trzeba się było przecież jakoś ratować.
Lidka w efekcie zasnęła, a ja - prosty majtek - zmuszona byłam uprzątnąć pokład.












Kończąc, życzę Wam dobrej, spokojnej niedzieli.
Do napisania!



PS. Z ostatniej chwili. 
Mówię Lidce, żeby uprzątnęła po sobie zabawki, bo jutro przyjdą goście. Ona na to: "goście nie zauważą, a ty też nie będziesz na to rzucała okiem."  
Brak słów.


piątek, 15 maja 2015

Portret do nowoczesnego wnętrza. "W ich oczach cały świat" - mój debiut w galerii



Kochani!

Cały tydzień czekam na ten piątkowy wieczór, bo podobno od czasu do czasu trzeba o siebie zadbać i zafundować sobie małą przyjemność i ja właśnie to czynię - piszę posta, publikuję rysunki, odpowiadam na maile. Lubię to.

Dziś czas na portret urodzinowy dla dziewczyny młodej, pięknej, inteligentnej. Rysunek miał być nowoczesny, z charakterem, miał przypominać grafikę. Jak najmniej szarości, chodziło o mocny wyraz:






Na potrzeby małej sesji zdjęciowej zrobiłam przymiarkę u nas w pokoju. Obraz wyglądał całkiem dobrze przy mojej ukochanej kolumnie pod moim ulubionym skosem.
Sylwia, nasza przyjaciółka, która zamówiła portret, wybrała dla niego naprawdę stylową ramę:







Tak na marginesie: widać ze zdjęć, że odgruzowałam pokój z całego "dobrodziejstwa", którym się otaczałam. Pozostała tylko figurka Matki Bożej z Lourdes i kilka kamieni na parapecie. Jest bardzo minimalistycznie, jak dla mnie. Nareszcie można wziąć oddech:)


***



Mam powód do radości. W Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Wodzisławiu Śląskim jest miejsce znane jako "Galeria Pod Fikusem" i to właśnie tam niedawno urządzono wystawę moich rysunków. Chodziło o portrety dzieci, gdyż wystawę zorganizowano z myślą o zbliżającym się Dniu Dziecka.

Zapraszam do lektury tu: http://www.biblioteka.wodzislaw.pl/strona,galeriapodfikusem,portrety_dzieci.html


Serdecznie dziękuję Pani Agnieszko za tą inicjatywę, 
za życzliwość i dużo cierpliwości! 
Jestem naprawdę bardzo wdzięczna:)











Wam, drodzy moi Czytelnicy, życzę udanej soboty i jeszcze lepszej niedzieli!
Do miłego:)

piątek, 8 maja 2015

Portret "negatywowy". Wystawa "Twarzą w Twarz" - fotorelacja


Drodzy Czytelnicy!

Ostatnio obiecałam Wam stałą, cotygodniową obecność w tym miejscu, więc jestem. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że wielopokoleniowy portret przypadł Wam do gustu. Wielu z Was pytało o podobny. W takich okolicznościach zawsze żałuję, że doba ma tak ograniczoną liczbę godzin...

Dziś pora na portret niezwykły - kobiety, której nie miałam okazji poznać, sądząc jednak po jej wyjątkowej, mądrej i serdecznej córce musiała być wspaniałą osobą.
Z technicznego punktu widzenia praca ta jest niecodzienna, bo praktycznie pierwszy raz zdarzyło mi się wykonać rysunek sposobem negatywowym, że tak to ujmę. Kartka papieru miała ciemnopopielaty odcień. Postać wydobyłam za pomocą białych kredki, pasteli i farby. Zabieg był dość ryzykowny i trochę się bałam o efekt końcowy. Ideę wydobywania jasnych, świetlistych tonów z ciemnego tła znałam tylko z teorii, z malarstwa ikonowego, pomyślałam, że warto by tą ogólną myśl przenieść na portret, a samemu gestowi rysowania nadać odpowiednie znaczenie.








***






24 kwietnia otwieraliśmy w Muzeum w Raciborzu, w kościele podominikańskim, wystawę "Twarzą w Twarz. Oblicza Matki Bożej". Wszak mówił św. Bernard z Clairvaux: "O Maryi nigdy dość".




Były emocje.




Były wzruszenia.
Byli mili Goście, wśród nich wielu moich Przyjaciół widocznych i niewidocznych na zdjęciach:








Wystawa potrwa do końca czerwca. Kto chce i może, niech przyjedzie zobaczyć.
A może skusicie się na uczestnictwo w muzealnej nocy? Oto program:

29 maja 2015 r.
Program:
godz. 18.00 – uroczyste rozpoczęcie Wieczoru (salwa armatnia w wykonaniu Raciborskiego Kurkowego Bractwa Strzeleckiego)
godz. 18.30 - prelekcja i pokaz multimedialny na temat badań archeologicznych prowadzonych w prezbiterium dawnego kościoła ss. dominikanek w Raciborzu – Romuald Turakiewicz
godz. 18.50 - prelekcja na temat postaci Świątobliwej Eufemii Piastówny – ks. Grzegorz Kublin
godz. 19.30 - prelekcja i pokaz multimedialny na temat ikonografii przedstawień maryjnych w sztuce – Monika Witek
godz. 20.00 – zwiedzanie wystawy „Twarzą w Twarz. Oblicza Matki Bożej”
godz. 21.00 - koncert Chóru „Brzezie” (Parafia pw. św. Ap. Mateusza i Macieja w Raciborzu – Brzeziu)
godz. 22.00 - nocne zwiedzanie ekspozycji muzealnych





sobota, 2 maja 2015

Dwunastoosobowy portret. Nasze wielkie małe Szczęście


Puk, puk! moi Drodzy! Jesteście jeszcze tam, po drugiej stronie ekranu?

Mija miesiąc, odkąd opublikowałam ostatniego posta. Wybaczcie. Moje życie nieraz nabiera takiego pędu, że leci kilometr przede mną, a ja, z wywieszonym jęzorem, próbuję je dogonić...
Pora jednak wrócić na znormalizowane tory, więc również do cosobotniego publikowania prac:)

By nadrobić zaległości, pokażę Wam największy portret, jaki do tej pory narysowałam w tempie, o jakim mi się nie śniło (może i dobrze, że się nie śniło, bo nie uwierzyłabym, że w ogóle tak można) - dwie twarze na jeden wieczór, czyli w tydzień było po robocie:




Arkusz ma wymiary 70x100 cm. Górne partie rysowałam na leżąco.
Rysunek przedstawia uwspółcześnione, nietypowe drzewo genealogiczne.




Rodzicom z okazji jubileuszu synowie i córka wraz z rodzinami postanowili sprezentować obraz na pamiątkę. Ilość postaci, ich sensowny układ i tekst z życzeniami wymagał trochę logistyki kompozycyjnej i sądzę, że się udało.


***


W marcu spotkało nas wielkie szczęście. Urodził się Szymon Józef, który jest moim duchowym syneczkiem (to znaczy, że zostałam mamą chrzestną), w związku z czym rozpiera mnie duma!



Szymonku, niech Ci Bóg błogosławi w każdym dniu Twojego życia!


Kochani, a w przyszłym tygodniu w kolejnym wpisie portret pięknej kobiety i fotorelacja z wydarzenia, które było istotne dla mnie, a nabrało tak nieoczekiwanego rozmachu, że do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Zapraszam!

niedziela, 5 kwietnia 2015

Ciemnica i Boży Grób w Pszowie 2015


Kochani!

Już dawno nie przeżyłam tak intensywnych tygodni. Praca, praca i na dodatek jeszcze praca... czasem sen pomiędzy. Tak to wspominam.
Ale nareszcie mam Święta - prawdziwe, duchowe, radosne i... takie Boże!

Jestem szczęśliwa. Ciemnica i Grób Boży gotowe. Wszystko się udało, Rodzina nie zawiodła, wielu pochwaliło. Mogę z pokojem w sercu wziąć oddech, napić się kawy i poczytać nowego "Gościa Niedzielnego":)

Jeśli macie ochotę obejrzeć fotorelację z przygotowań dekoracji kościelnych (a w tym roku było nam dane robić je po raz dziesiąty! kiedy to przeleciało?), zapraszam:




Ośmielę się napisać, że Ciemnica wyszła naprawdę dobrze. Skromna, wymowna, odpowiednia do okazji. Lidzia przy święceniu pokarmów wykrzyknęła: "Mamo, to ty malowałaś!"






W piątek raniutko, o 5.30, w bazylice zawrzało:







Tata, Mąż, Brat, a potem też Mama pomagali mi w przygotowaniach. Bez nich sama nigdy bym nie dała sobie rady, to jest chyba oczywiste:)

Efekt finalny z dekoracją kwiatową wykonaną przez panie z kwiaciarni pszowskiej jest taki:










Korzystając z okazji
pragnę złożyć Wam
najszczersze życzenia wielkanocne:

niech Chrystus Zmartwychwstały
błogosławi Wam w każdym czasie,
niech Wam zawsze sił do życia dodaje
Jego Obecność




niedziela, 22 marca 2015

Konie w galopie na ścianie. Małe artystki



Kochani,

lubię nowe wyzwania. Ściana w pokoju o szerokości sześciu metrów i wysokości jednego metra należała do jednych z ciekawszych. Miałam na niej namalować konie w biegu - tylko kontur, lekki zarys, żeby nie było zbyt ciężko, zobowiązująco. Zrobiłam to wczoraj.
Malowidło pasuje kolorystycznie do wnętrza, jest dość dynamiczne i czuć w nim oddech, jeśli wiecie, co mam na myśli.





Ola z Jastrzębia Zdroju, trzecioklasistka, wielka miłośniczka koni, wspaniale jeżdżąca na kucyku była z dekoracji ściennej bardzo zadowolona.








Ola zostawiła też na ścianie swój ślad: wzięła mój pędzel z farbą i raz, drugi, trzeci chlapnęła pod końskie kopyta:




Było mnóstwo frajdy!
Na prośbę Oli prezentuję też Wam piękne roślinki z jej pokoju - hiacynta Patryka i paprotkę Paprot:)







***


Znam jeszcze jedną małą, śliczną artystkę - Jessikę z Raciborza. Prezentuję tu Wam jej osobę:



Dziewczynka kapitalnie rysuje od ręki z obrazka. Przy regularnych ćwiczeniach wyrośnie nam niezła artystka:)


Tyle moi Drodzy na dziś. To był długi, pracowity tydzień. Szczęśliwie się składa, że kolejny zapowiada się nie mniej pracowicie...

niedziela, 15 marca 2015

W Ogrodzie Oliwnym



Kochani,

tak wygląda nasz nowy, wielkoczwartkowy "projekt", jakby to powiedziała Lidzia.
Anioł pocieszający Pana Jezusa w Getsemani.
Malowidło wykonane w trzy wieczory akrylami na piance pod panele podłogowe. Maluje się na niej lepiej niż na płótnie:
















Praca jest
lekka, bo ma wisieć na materiale;
duża, bo ma wisieć w kościele;
delikatna, szkicowa, wymowna.
Ma mówić o wielkiej tajemnicy wiary...
Nawiązuje do XIX-wiecznego obrazu Carla Blocha, malarza duńskiego, słynnego z cyklu akademickich scen z życia Chrystusa.



***


Kochana Olu!
Dziękuję Ci w imieniu Lideczki za niesamowitą niespodziankę! Dzięki Tobie mamy w domu ogrom radości:)))






Z najlepszymi życzeniami dobrego, owocnego tygodnia,
Monia