poniedziałek, 2 lipca 2012

W cieniu sanktuarium



Hej, hej! 
Dziękuję Wam, Dziewczyny, za komentarze pod ostatnim postem. Wczoraj wieczorem przeszła nad nami taaaka burza, że Internet wcięło i teraz dopiero usiadłam przed ekran. Pytacie, kogo przedstawia portret w centrum mozaiki "Czerwiec w obrazkach". Otóż, wyjaśniam. Ta śliczna dziewczynka o figlarnym uśmiechu to moja kuzynka Julia jakieś dwadzieścia lat temu. Okrutna z niej była wtedy łobuziara;), przesympatyczna skądinąd. Miała w życiu połamane chyba każde żebro, obie ręce i nogi po kilka razy. Obecnie studiuje we Wrocławiu i dziś właśnie nas odwiedziła.

Jednak do rzeczy. Wczoraj spędziłam cudowne popołudnie w "Śląskiej Fatimie". Spacerując wokół sanktuarium maryjnego w Turzy Śląskiej wspaniale wypoczęłam i nabrałam sił na cały tydzień. W końcu kazałyście mi odpoczywać;)
Kościół, którego budowa została zainicjowana dzięki proboszczowi ks. Ewaldowi Kasperczykowi, poświęcono w 1948 r.


Obejście jest bardzo zadbane. Ukwiecone, uprzątnięte.


Lidka czerpała orzeźwienie w maryjnym źródełku.



Kwietniki na Rajskim Placu.


We wnętrzu kościoła nie było nikogo. Duża przestrzeń przeniknięta światłem witraży. Olbrzymie malowidła ukazujące tajemnice fatimskie. Lidka wyciągała rączki do obrazu Matki Bożej pod baldachimem podtrzymywanym przez rzeźbione anioły i z upodobaniem wycierała kolankami kurz z posadzki. Ten czas dobrze nam zrobił. 
Zapraszam. Kto może, niech jedzie do Turzy.

PS. Wkrótce pochwalę się tym, czym zostałam dziś obdarowana:) Uluś i Kasiu dziękuję!


14 komentarzy:

  1. Nie byłam tam nigdy, ale wygląda cudownie spokojnie. A Twoja córeńka przesłodka:))
    Buziaki
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie tylko nie byłam, ale nawet, wstyd, nie słyszałam :), pewnie dlatego, że bliżej mi do Wambierzyc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolei Wambierzyce nazywają "Śląską Jerozolimą". Chyba jeszcze wyższa ranga;)

      Usuń
  3. Potwierdzam cudowne miejsce, piękne i spokojne.Polecam sierpniową noc czuwania-niezapomniane przeżycie,które odbywa się co roku pod koniec sierpnia.Lidzia prześliczna z tymi koczykami:)Mam nadzieję że prezent się podobał i na pewno coś z tego wyczarujesz:)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, prezent jest suuuper! Wkrótce zdjęcia na blogu:) Obserwuj;) "Hawaiian" właśnie pachnie mi pod nosem, bo go już wypróbowałam. Piękny zapach!
      O nocach czuwania wiemy od Konrada. Też był nimi zachwycony!:)
      Buziaki:*

      Usuń
  4. No to może się wybierzemy, muszę zacząć tworzyć listę miejsc :)) Trzeba sobie odbić to lenistwo od podróżowania :))

    Buźka!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomału, pomału! Najpierw wypocznij, zrób co trzeba;), ochłoń, odnajdź się w nowej roli... No, a potem... do dzieła!

      Usuń
  5. Kwiaty są śliczne w tych donicach, wieje spokojem od Twoich zdjęć z wyprawy. Ciekawe miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokój, cisza. Inaczej by mnie tam nie było.:)

      Usuń
  6. No to sie nazywa odpoczynek, nie byłam...a wygląda na wspaniałe miejsce, śliczne zdjęcia...córcia przeurocza;))
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pakuj wałówkę, Justyś, i przyjeżdżaj. Nie pożałujecie!

      Usuń
  7. W Fatimie byłam , a w Turzy jeszcze nie , muszę odwiedzić to nawet niedaleko :)
    pozdrawiam
    Ag

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze:) Zapraszam ponownie!