sobota, 1 września 2012

Witaj szkoło!


Torba kupiona z okazji rozpoczęcia roku szkolnego już czeka na książki, papiery, sprawdziany... Pierwsze segregatory z dokumentacją poszły do sekretariatów, trzy potwierdzenia o tym, że nie jestem karana dostarczone (każde wartości 50 zł; kopii nie przyjmują), trzy szkolenia BHP, badania lekarskie (ciekawe czy w poniedziałek na trzecim badaniu znów mi upuszczą tą moją cenną krew?;). Tak w Polsce bywa...



Jestem nieco stremowana, ale chyba mogę powiedzieć - szczęśliwa:)



Zapowiada się rok pełen wrażeń.
Oby tylko wszyscy na tym skorzystali:
i ja i, przede wszystkim!, moi uczniowie - ci mali i ci prawie dorośli.



Prowadzenie bloga w związku z tym nie będzie takie proste.
Postaram się jednak tu bywać, Wy też czasem zerknijcie. Zapraszam jak zawsze!

Zaniedbałam też moich drogich Klientów.
Przepraszam!
Pawle, Twój portret ślubny ciągle powstaje, powoli, ale jednak.
Dominiko, o Twoich zawieszkach też pamiętam! Lepiej późno niż wcale...


Za oknem smutno i mgła.



Dziękuję Avreo za przemiłe wyróżnienie!


I już bardzo krótko: panorama sierpnia:


Pozdrawiam Was wrześniowo!
Wszystkiego dobrego, trzymajcie się:)

niedziela, 26 sierpnia 2012

Croatia, Montenegro i radość w kolorze lila

Nie pojechałam na dalekie wojaże, zagranica przyjechała do mnie.
 Choć wakacje dobiegają końca, ja mam w domu urlopowy klimat na całego.




Rodzice i Brat przywieźli nam z Czarnogóry mnóstwo upominków. 
Były wśród nich te własnoręcznie zebrane: kamyki, szyszki, muszle.
Były też nabyte: biżuteria, brelok, ubranka dla Lidki.
Dostaliśmy dobrą kawę i alkohol (ale o tym ciii!).

Nasi Znajomi, Kasia i Rafał (Wy również Ich znacie z rysowanego przeze mnie portretu) obdarowali nas wspaniałymi prezentami, przywiezionymi z Chorwacji:



Śliczny wieszaczek na ręczniki (będzie dobrym zamiennikiem jeśli chodzi o drabinę, której do tej pory nie udało mi się upolować) w stylu marine, serduszko z suszoną lawendą (jak pachnie!) z Dubrownika, to tylko niektóre z nich, nie wspominając o winku i piwie, mmmm...
Lidia się znów obłowiła. Jej garderoba powiększa się w tak szybkim tempie, że nie nadążam...

Dominika, o której niedawno pisałam, znów bardzo mile mnie zaskoczyła. Do zamówionego kółeczka w odcieniach fioletu dodała dwa mniejsze: 



Bransoletka Jej autorstwa ze srebra, jadeitu, turkusu, koralu, bursztynu, karneolu i skóry 
prezentuje się tak:


Dostałam też od Siostry mojego Michała piękne rośliny:






I w takim póki co optymistycznym, lekko stremowanym nastroju 
czekam na rozpoczęcie roku szkolnego w trzech szkołach: podstawowej, 
w gimnazjum i liceum plastycznym.
Tego u mnie jeszcze nie grali;)

Dobrej, pełnej cudownych wrażeń niedzieli!




niedziela, 19 sierpnia 2012

Po wakacjach...

Ostatnie cztery cudowne dni spędziliśmy w Zwardoniu blisko granicy ze Słowacją. To były nasze pierwsze wczasy w powiększonym składzie. 
Oto foto:


Spektakularne widoki, przepyszne jedzenie!


Lidka miała mały raj na ziemi - 
huśtawki, karuzele, dzieci z okolicznych domów chętne do zabawy i pełno zwierząt wokół, 
jeeee!


Na rękach Tatusia było jednak najlepiej!



Mama po wyczerpującym spacerze ładowała akumulatory.


Dziecko szalało w dzień, a Mąż w nocy.
Przez profesjonalne szkła i ja miałam okazję zobaczyć ramiona spiralne Andromedy.
Uwierzcie, cuda!
Widziałam Dziką Kaczkę na wodzie i na niebie w postaci gromady liczącej blisko 2900 gwiazd.

                                                                                                      zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Dawida Barteczko

Szczęśliwy powrót zakończył się dobrą kawą, dużym praniem
i obietnicą nadrobienia blogowych zaległości.

Udanego tygodnia, kochani Czytelnicy!

wtorek, 14 sierpnia 2012

Płotek w domu

Córeczka umie już chodzić.
Stąd ten płotek przed schodami na nasze piętro.


Tu jeszcze przed malowaniem:


A tu już po:



Myślałam jeszcze o jakimś napisie na jednej ze sztachet, ale skończyło się na suszeniu garnuszka;)

Kolejny lawendowy zachwyt:


Ostatnio spijałam za dużo kawy, więc żołądek się odezwał.
Musiałam przejść na miętkę, która też rośnie "pod płotkiem";)


Pozdrawiam miętowo-lawendowo,
mimo iż zza krat :/

PS. Ar_niko, dziękuję za wyróżnienie! :*


sobota, 11 sierpnia 2012

Turkusowe cuda i szmaragdowe wyróżnienie


Znacie Dominikę z pracowni garderoba? Jeśli nie, koniecznie do Niej zajrzyjcie! Ta Dziewczyna robi cuda, przede wszystkim biżuteryjne, ale - jak widać - nie tylko.
Otrzymałam od Niej starannie wykonane, piękne kolorystycznie kółeczko, którym mogę teraz cieszyć się w moim vicolo:)


Dostałam ponadto howlitową bransoletkę. Do mojej miętowej bluzki jak znalazł;) Chodzę w niej na okrągło!


Z serca dziękuję!

Pochwalę się Wam również moim pierwszym wyróżnieniem od Lawendowej Panny ze Słów w ciszy pisanych. To prawdziwy zaszczyt! Dziękuję!


Zgodnie z zasadami napiszę słów kilka o sobie:

no tak... co tu napisać? ...
.
.
Po dziesięciu minutach intensywnej pracy umysłowej:


- Nie lubię myć zębów. W zasadzie mało co lubię myć, może za wyjątkiem naczyń (taki mały odchył od normy)
- Uwielbiam włoskie klimaty: zabytki, pejzaże, jedzenie. Makarony są mi niezbędne do życia.
- Wymarzony odpoczynek to padający za oknem deszcz, ciepło w domku, kawa i książka, to wszystko naraz, ach!
- Kocham błękit, światło i przestrzeń, duuuuuuuuużo przestrzeni!!!
- Zdecydowanie bardziej od gór wolę morze, niziny, płasko i monotonnie. Lepiej się jakoś oddycha:)
- Czy obciachem będzie, jak napiszę, że lubię łzawe filmy miłosne w stylu "Szkoły uczuć"? Kocham ten film!
- A nie będzie lizusostwem jeśli stwierdzę, że prawdziwą przyjemnością jest odwiedzanie Was w Waszych wirtualnych królestwach? No co ja na to poradzę?!
- Moimi ulubionymi sklepami są księgarnie i cukiernie, te ostatnie z dopiskiem "niestety"...

Tyle z przyziemnych rzeczy. O tym , co najważniejsze dla mnie, innym razem.

Pragnę również wyróżnić wspaniałe blogi:

Jo z "z widokiem na obelisk"
Dominiki z "pracowni garderoba"
Judi z "made by judi"
Maryś z "kiedy budzi się (słoneczko)"
Avrei z "Avrea"

Udanego weekendu!





czwartek, 9 sierpnia 2012

Vicolo della Felicità

                                                                                        community.leiweb.it

Jest podobno we włoskiej Lukce jakiś zakątek szczęścia. O co chodzi i gdzie jest dokładnie? Tego pewnie nikt, kto tam nie był, nie wie...
Italskie wojaże w tym roku mi "nie grożą" (a szkoda...), sama więc postarałam się o skrawek prywatnego "szczęśliwego zaułka". Wystarczyły hortensje, pejzażyk (akurat florencki) i wolna chwila, żeby przysiąść i się nim nacieszyć.








Do mojego kącika zapukała wkrótce pewna Dama w błękitach, która swoją obecnością przysporzyła mi jeszcze więcej szczęścia. Jest piękna:


è vero!

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Common days

Życie upływa mi tak zwyczajnie, że czasem zastanawiam się nad zawieszeniem blogowania. Bo o czym tu pisać? O tym, że nie mam pomysłów na wnętrzarskie aranżacje i robię porządek w szafie, że stale próbuję przejść na dietę, że usiadłam na pieńku z żywicą, a byłam wtedy w mojej ulubionej spódnicy czy o tym, że wkrótce muszę zgłosić się do dentysty...
Cóż, podzielę się więc naszą powszedniością:)
Tym, co ostatnio dostała moja Córeczka:


Tym, jak ładnie wygląda w swoich pierwszych kolczykach (buzia jeszcze od chrupek;):


i tym, jak świetnie rysuje. Zwróćcie uwagę na rozmach dzieła przy zachowaniu bardzo oszczędnych środków. Geniusz tej pracy polega na tym, że oglądana z jakiejkolwiek strony wygląda równie dobrze, hihi:)


Ja teraz zdecydowanie mniej rysuję. Za to dużo czytam, czyli można by rzec, że pochłania mnie praca naukowa. Zdjęcia poniżej idealnie ilustrują to moje erudycyjne zaangażowanie;)


Na poważnie:


A skoro jesteśmy po raz kolejny przy mojej ukochanej sztuce gotyckiej, którą pojmuję bardziej sercem niż rozumem, nie mogę powstrzymać się przed przytoczeniem fragmentu prozy poetyckiej Klausa Hemmerle:

Każdy człowiek to witraż - 
- ogromny i wspaniały
witraż katedry.
Ale czym jest taki witraż bez światła?
W noc betlejemską zabłysło światło.
W noc betlejemską narodził się Ten,
który rozświetla moje życie,
choćbym znajdował w nim tylko ciemność.
Uniosę to życie
ku Jego światłości - 
a wtedy witraż rozjarzy się barwami
i wielu zobaczy światło

tekst wyjęty z  książki ks. J. Szymika
"W  światłach Wcielenia. Chrystologia kultury"


Serdeczne uściski! Dobrego (nie)zwyczajnego tygodnia!

środa, 1 sierpnia 2012

W kolorze starego złota

Moją ukochaną babciną szafkę przystroiłam w dodatki koloru, który kojarzy mi się z nostalgią, szlachetnością i barwą zachodzącego słońca.


Mebelek przytaszczyłam z piwnicy, odkurzyłam, wymieniłam gałki. Zastanawiałam się nad kolorystyczną przeróbką, stwierdziłam jednak, że przy tak malowniczym rysunku drewna byłby to grzech.



Cały kącik wygląda tak:


Już nie raz mogliście zobaczyć go na blogu. To miejsce, w które szczególnie lubię ingerować:) Stoi tu stary kosz na aktualnie czytane książki (dawniej na ziemniaki), wiszą tabliczki-drogowskazy (moja duma), a teraz jeszcze haftowany obraz z postacią modlącego się Papieża - nasz ślubny prezent.


I choć nie przepadam za kolorem starego złota, za przedmiotami z mosiądzu ani za zbyt wybujałymi, barokowymi kształtami (przecież ta ramka jest paskudna!), bo wprowadzają "duszną" atmosferę (jeśli wiecie, co mam na myśli), to jednak ta kompozycja jest z gatunku tych wprowadzających miłą, przytulną atmosferę.


Ci vediamo presto!