czwartek, 23 października 2014

Karykatura Heike. Fotki z uśmiechem


Drodzy moi,

Jak jesienne liście posypały się zamówienia na karykatury. Oto pierwszy z cyklu tegorocznych - że tak powiem - rysunków humorystycznych:






Piękna Niemka, która, o ile dobrze zrozumiałam, prowadzi biuro podróży i uwielbia zwiedzać egzotyczne kraje. W tle nawet widać żaglówkę z jej imieniem: Heike.





Długo się wzbraniałam przed rysowaniem karykatur, ale spodobało mi się;)



***


W wolnych chwilach, kiedy pogoda sprzyja, chodzimy/jeździmy po okolicy i łapiemy jesienne promyki słońca. Wystarcza nam potem tej pogody (ducha) na takie deszczowe dni jak dziś.
Oto garść fotografii pełnych radości:














niebo odbija się w oczach naszej Córeczki














piękny neogotycki kościół w Lubomii





Tatuś z Lideczką na krańcach świata


Słońca i pogody ducha na jutrzejszy dzień Wam życzę:)

poniedziałek, 13 października 2014

Kobieta "Równa Apostołom". Wariacje na temat nieba, wody i pól




To ona wydała na świat cesarza, który skończył z prześladowaniami chrześcijan i pozwolił im swobodnie wyznawać wiarę; to ona odnalazła w Jerozolimie relikwie Krzyża Świętego. Flavia Iulia Helena, znana powszechnie jako św. Helena, córka oberżysty, nosząca tytuł augusty, święta Kościołów katolickiego i prawosławnego.
Malowałam jej wizerunek w prezencie urodzinowym dla pani Heleny, zamówionym przez jednego z wnuków. Miał być zgodny z tradycyjną ikonografią świętej, nie obyło się więc bez cesarskiego stroju i krzyża.











***



Nasze wypady w plener w dni wolne od pracy nieraz dokumentujemy fotografiami. Tym razem chcę Wam pokazać Rezerwat Przyrodniczo-Krajobrazowy "Wielikąt" i widok, jaki rozciąga się z Pogrzebienia na Bramę Morawską. 
Temat monotonny - płasko, płasko, płasko... Niebo, woda, pola, daleki horyzont. Jestem dziecko nizin. Uwielbiam takie krajobrazy, gdzie widoku nie zasłaniają mi góry (z szacunkiem dla tych, którzy góry kochają), kiedy mogę sobie wyobrażać, co jest za linią widnokręgu niknącą w dali. Nudno? Nie dla mnie!












 fot. Michał Witek


fot. Michał Witek




Kochani, z nizin Was pozdrawiam!!! Trzymajcie się zdrowo:)

czwartek, 9 października 2014

Śpij Maleńki



Mój najmłodszy model od niedawna jest na świecie i ... jest piękny! Śpi w sposób, w jaki tylko dzieci potrafią, czyli ujmujący i chwytający za serce.








Jak się okazuje, sportretowanie maluszka wcale nie jest prostsze niż rysowanie dorosłego. Teraz już to wiem z praktyki.

Spokojnej nocy i słodkich snów dla Was!

sobota, 4 października 2014

Promienny uśmiech Antosi. Mój Rzym. Fotki zbierane



Kochani!

Efektem tego, że piszę rzadko (czyli tak często, jak jestem w stanie), są posty kilkurozdziałowe. Tak będzie też tym razem.

Ostatnio narysowałam portret prześlicznej małej dziewczynki - Antosi. Zobaczcie, jaka jest piękna. Nie sposób się nie uśmiechnąć, patrząc na Jej minkę:








***



Wczoraj otwieraliśmy w Muzeum w Raciborzu nową wystawę. Reklamowała ją ta plansza:





Nareszcie kupiłam sobie pędzle o odpowiedniej miękkości, więc jej malowanie było dla mnie bardzo komfortowe. Żal było kończyć pracę...


Wystawa XVIII-wiecznych grafik z widokami  Rzymu była dla mnie niesamowitą frajdą i przygodą. Pewnie nieraz tu pisałam, jaki mam sentyment do Wiecznego Miasta.











Wyżyłam się wczoraj. Zabrałam moich Słuchaczy w 40-minutową podróż po Rzymie, a oni... nie zasnęli! Mało tego, chcieli jeszcze :) Tacy to świetni ludzie przychodzą do naszego Muzeum!



***



Dość dużo dziś tej prywaty, ale piszecie mi, że zaglądacie tu też między innymi po to, by zobaczyć, co u mnie, u nas domowo słychać, jak rośnie Lidzia. Więc specjalnie dla tych, co mniej moim rysowaniem, a bardziej mną samą się interesują (  ;)   ):



garść zdjęć z naszej ostatniej wyprawy do Wisły; ja w błękitach, czyli w kolorze mojej krwi:




Lidzia-obrończyni (kwiatków):



z Tatusiem nad rzeczką:







mój Brat w akcji, czyli "cała Polska czyta dzieciom":




wygłupy Lidzi z wiankiem - kocham to Dziecko nad życie!!!, nawet kiedy dewastuje mi sprzęt w domu:












Żegnam się z Wami pięknie. Do następnego, nieco skromniejszego, posta! 
Odpocznijcie ...



sobota, 27 września 2014

Obraz Jezusa Miłosiernego. W jabłkowym sadzie


Kochani!

Dostałam bardzo ambitne zadanie: namalować obraz Pana Jezusa Miłosiernego według wizji św. siostry Faustyny.
Hmm... na prawie czarnym tle kroczący Chrystus, z którego Serca wychodzą dwie strugi promieni - jedne, w ciepłych tonach czerwieni i różu, drugie, chłodne jasnobłękitne. Twarz Zbawiciela charakterystyczna, unikatowa, po prostu nie do podrobienia... Przestrzeń, światło (Światłość!), powaga chwili, spotkanie zapierające dech w piersiach, dużo więcej niż tylko kontur zakonnej celi... Każde pociągnięcie pędzlem na oryginalnym obrazie wchodzi w ponadzmysłowy obszar. A teraz ty to maluj, Monia!!!
Oj, nie było łatwo! Nieśmiało, niepewnie pokazuję Wam efekty moich wysiłków:











Malując obraz coraz dotkliwiej czułam, że to, co robię jest tylko umowne, bo choćbym nie wiem jak się starała, nie uda się w pełni oddać piękna i wielkości tej wizji. Niedoskonałe narzędzia...
Niemniej tworzenie tego wizerunku było niesamowitą przygodą - z jednej strony z własnym światem duchowym, z drugiej - z kwestiami warsztatowymi obrazu: wiecie, ilu barw użył autor obrazu do wymalowania tego wizerunku? Kolor szmaragdowy obok rudości, turkus przy kolorze ochry, każdy odcień różu, brązu, szarości, wnikające niepostrzeżenie w czarną otchłań! Ten obraz szokuje pod każdym względem.

Chętnych, by mu się przyjrzeć dokładnie z bliska, zapraszam, klikając w link: TUTAJ.




***


Wspomnienie niedzielnych chwil w promieniach ciepłego jesiennego słońca w bajkowym sadzie Pani Jadwigi z mnóstwem czerwonych pachnących jabłek zamknięte w klimatycznych, pełnych uroku fotografiach Jagody Barteczko prezentuję niżej:






Lidzia i Kubuś, synek Jagody mieli "świetny piknik", jak to określiła moja złotowłosa Maleńka. Radości, pisków, gonitw między gałęziami drzew było co nie miara. Dzięki, Jagoda, za poświęcony czas i inspirującą sesję! :)

Miłego weekendu dla Was wszystkich!


niedziela, 21 września 2014

Portret Ani



Blog daje świetne możliwości. Jedną z nich jest kontakt z ludźmi, których w innych okolicznościach nie miałoby się szans spotkać.
Wirtualnym sposobem poznałam Roberta i pośrednio Anię, którzy na co dzień mieszkają w Norwegii.
Miałam nawet przyjemność namalować Anię ze zdjęcia z fotomatu. Portret prezentuję poniżej:








Włosy dziewczyny na zdjęciu były imponujące - długie, koloru miedzianego, miękko spływające falami na ramiona. Błyszczące oczy z regularnymi liniami brwi, gładkie, lekko zaróżowione policzki - to wszystko starałam się wiernie oddać na obrazie. Mam nadzieję, że prezent Roberta przypadnie Ani do gustu i że... Ania się na nim rozpozna:)




***


A niżej urocza scenka podpatrzona z ukrycia:






Dobrego niedzielnego popołudnia!

sobota, 13 września 2014

Róż w pokoju, ruch w muzeum i kilka innych uwag



Kochani!


Chwalę się Wam naszym przemalowanym na kolor "kwitnącego migdałowca" pokojem:









Miałam kawałek Włoch na urlopie dzięki tej książce.







Teraz pokój jest różowy. Nigdy bym nie pomyślała, że się odważę, ale kiedy się już odważyłam, myślę, że jest cudownie! :)


Ostatnie miesiące mam dość pracowite...
W sierpniu w Muzeum otwieraliśmy wystawę o plakatach muzealnych:







a wczoraj dwie wystawy o piwowarstwie na Śląsku:













Przyjdźcie, to Was po nich oprowadzę:)


***

Tak się złożyło, że zrezygnowałam z pracy w szkole. Trochę mi jeszcze żal. Kochałam to zajęcie.
Jednak teraz robię to, o czym zawsze marzyłam i naprawdę jestem szczęśliwa, a co ważne, mam pracę w pracy i dom w domu, a nie pracę w pracy i pracę w domu - nauczyciele wiedzą, o czym piszę;)
Mam więcej czasu, by dla Was malować...

i czytać...


 w moim wzorzystym kąciku



i cieszyć się ludźmi po prostu...


Wkrótce zasypię Was nowymi pracami;)
Trzymajcie się zdrowo i ciepło, i znów mnie tu odwiedźcie!