Kiepska pogoda w dalszym ciągu uniemożliwia mi wykonanie jakichkolwiek zdjęć. Zaległości będą musiały jeszcze poczekać. Nie mam ochoty jednak rezygnować z blogowania, za bardzo wciągnął mnie ten wnętrzarsko-wirtualny świat... Mam w głowie kilka pomysłów na zaaranżowanie wolnych ścian i kącików w domu (o dziwo, jeszcze jakieś puste się ostały, co przy moich poczynaniach jest sukcesem! ale do czasu, hehe:). Pokażę Wam garść najnowszych inspiracji, kilka przedmiotów, które, mam nadzieję, wkrótce nabyję i nie do końca przemyślany projekt.
1. Do zagospodarowania mam ścianę w przedpokoju, o którym można też powiedzieć "nietypowy korytarz", naprzeciw schodów wejściowych i okna, czyli coś, co musi być reprezentacyjne, bo od razu będzie rzucać się w oczy. Myślałam, żeby powiesić tam duże zdjęcie w antyramie (maksymalnie wielkie przy zachowaniu w miarę dobrej jakości) przedstawiające bramę cmentarną w Komizy na Visie, malutkiej chorwackiej wyspie. To nasza pamiątka z podróży poślubnej:
fot. by Mąż
Z boku, przy lewym górnym rogu zdjęcia, mogłabym zawiesić ścienną latarenkę. Marzy mi się taka:
Jest to lampion firmy "Qubuss Jakub Kidawa" z Mstowa, a zdjęcie pochodzi ze strony "Dekoracja Domu" (zob.
tu). Najlepiej byłoby kupić dwie sztuki, które flankowałyby to zdjęcie, ale cena...:/
Pod zdjęciem mogłabym zawiesić kwietnik taki:
lub taki:
tej samej firmy.
Do kwietnika włożyłabym "starą" donicę ze sztuczną lawendą albo z gałązkami gipsówki (uwielbiam gipsówkę!), bo żywe kwiaty nie miałyby szans przetrwania. Może ten post zmotywuje mnie do działania i odkładania funduszy. Już to widzę oczami wyobraźni!
2. Kolejna rzecz, która chodzi mi po głowie to lustro z babcinej toaletki wymagające kilku szlifów, pomalowania ram i być może... oklejenia jego tafli tapetą korkową, ale tylko tu i ówdzie. Zamierzam uzyskać podobny efekt:
Kiedy je zobaczyłam, wiedziałam, że to jest to! Są przepiękne!
Póki co, trzymajcie kciuki za powodzenie kolejnych projektów.
PS. Ostatnio spodobały mi się wodniki z dekoracyjnym zlewem i ozdobnym kurkiem. Zastanawiam się nad sensownością wprowadzenia ich do wnętrza, oczywiście w roli atrapy. Już wiem jakby je można było posklejać z jakichś odpadków. Wolę jednak nie wspominać o tym mojemu Mężowi, bo biedny nie nadąża już za mną...